EN

Co-living będzie konkurencją dla mieszkań na wynajem

– Dwa lata temu, kiedy mówiliśmy inwestorom: „co-living”, oni pytali: „co to?”. Teraz słyszymy od nich: „A! co-living! Pomówmy o szczegółach” – zdradziła w rozmowie Daisy Onubogu, dyrektor generalna konceptu Roam podczas warszawskiego spotkania Places + Spaces organizowanego przez Urban Land Institute Polska.

– Przestrzenie co-livingowe rosną w siłę. W USA mamy Common i WeLive, który się rozwija, mamy też Outside, mamy Zoku. My uważamy, że nie tylko te sieci są dla nas konkurencją. Uważamy, że co-living w ogóle zaczyna konkurować z całym rynkiem szeroko pojętych usług hotelowo-mieszkaniowych, czyli z mieszkaniami, hotelami, hostelami, apartamentami na wynajem, akademikami, mieszkaniami komunalnymi. Według nas cały niemal rynek jest dostępny. My nie tworzymy obiektów stricte dla milenialsów czy dla profesjonalistów. Możemy więc rosnąć równolegle do innych sektorów. Typowy obiekt Roam wygląda tak: pokoje są na górze, na parterze lub w piwnicach mamy część wspólną. Mamy dużą wspólną kuchnię, gdzie są kuchenki, ogromna lodówka podzielona, gdzie każdy ma swoją część. Jeśli rezygnujesz z posiadania czegoś na własność, to rzecz współdzielona, którą masz, musi być doskonała. Możesz sobie kupić beznadziejny samochód, ale Uber musi być światowej klasy. Tak właśnie myślimy na temat różnicy pomiędzy własnością a dostępem. Dlatego w Roamie potrzebujemy najlepszej możliwej kuchni, przestrzeń coworkingowa musi być na tyle duża, by nie było w niej tłoczno. Potrzebny jest salon, w stylu biblioteki czy przestrzeni do relaksu, pokoju z telewizorem – miejsce, gdzie ludzie mogą sie zebrać. To jest minimum. Jeśli jest miejsce, może być także pokój gier, mała siłownia czy sala do medytacji – wyjaśniła Eurobuild TV Daisy Onubogu podczas spotkania Places + Spaces.

Kategorie