Wydanie:
polskienglish
zaloguj się | rejestruj konto

reklama

Wydanie 9 (213)
Wrzesień 2016
Hotele

Jest dobrze, może być lepiej

Zarówno działania promocyjne na rzecz przemysłu spotkań, jak i infrastruktura wciąż wymagają doinwestowania

Rafał Ostrowski

Jest dobrze, może być lepiej
W sierpniu centrum konferencyjne ICE Kraków otrzymało niemal milion złotych na promocję małopolskiego przemysłu spotkań

Jak promować Polskę na potrzeby lukratywnego przemysłu spotkań? Branża mówi jednym głosem ​– potrzebne są inwestycje


Kongres 12 tys. dentystów we wrześniu w Poznaniu, za dwa lata 10 tys. lekarzy w Krakowie, a za rok ponad 4 tys. żonglerów i ulicznych performerów w Lublinie – to tylko niektóre międzynarodowe spotkania, które odbędą się w Polsce. W ciągu najbliższych pięciu lat różnych imprez tego rodzaju ma być około 150. Jak wynika z danych międzynarodowego stowarzyszenia kongresów i konferencji ICCA, liczba międzynarodowych spotkań organizowanych w Polsce podwoiła się w ciągu niecałych piętnastu lat. – Polska staje się też coraz bardziej rozpoznawalna w świecie. Udowadniamy, że można tu organizować udane konferencje i wydarzenia korporacyjne – mówi Krzysztof Celuch, kierownik Poland Convention Bureau, rządowej agendy zajmującej się promocją Polski wśród organizatorów międzynarodowych spotkań. Według raportu przygotowywanego co roku przez PCB, wkład tego sektora w sprzedaż noclegów hotelowych w Polsce wyniósł ponad 3,1 mld zł. Do tego dochodzi sprzedaż usług gastronomicznych wyceniana na ponad 1 mld zł oraz usług kulturalno-rekreacyjnych oszacowanych na 1,2 mld zł. A są to tylko dane szczątkowe dotyczące zaledwie kilkunastu procent spotkań, które zostały przeanalizowane przez PCB. – Pieniądze trafiają m.in. do linii lotniczych, hotelarzy, restauracji, taksówek, sklepów z pamiątkami, sal kongresowych, usług tłumaczenia symultanicznego i technicznej obsługi imprez, a także w formie podatków do budżetów lokalnych i centralnych – mówi Sławomir J. Wróblewski, sekretarz generalny stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce. Korzyści jednak na tym się nie kończą. Istotą spotkań jest przecież transfer wiedzy, pozyskiwanie informacji i rozwój kontaktów z zagranicą. Do tego dochodzą korzyści marketingowe. – Można powiedzieć, że każdy uczestnik, który odwiedza Polskę, a potem wraca do siebie, staje się ambasadorem naszego kraju. To jest darmowy marketing, który otrzymujemy. W ten sposób zyskują miasta przyjmujące duże kongresy. Szczyt NATO czy Euro 2012 był dla Warszawy także źródłem darmowej reklamy w wielu mediach na świecie, wliczając prasę, telewizję, kolorowe magazyny czy media społecznościowe. To właśnie być może jest najważniejsza dla branży korzyść z tego rodzaju wydarzeń – uważa Alex Kloszewski, partner zarządzający spółki Hotel Professionals.

Infrastruktura coraz lepsza

W 2014 roku w Krakowie ukończono budowę aż trzech nowoczesnych obiektów nadających się do organizacji spotkań. Są to: centrum kongresowe ICE Kraków, Expo Kraków oraz Tauron Arena. – Dzięki temu powstał w mieście segment konferencyjny, który jeszcze pięć lat wcześniej nie istniał – mówi Alex Kloszewski. Obecnie w Krakowie organizowanych jest najwięcej konferencji i kongresów w całej Polsce – 3529 według danych z 2015 roku. Na drugim miejscu jest Warszawa z liczbą 3258. – Krakowscy hotelarze nie narzekają na obłożenie. Przyznają, że tzw. niski sezon praktycznie nie istnieje, a pokoje, zwłaszcza dla grup, trzeba rezerwować ze sporym wyprzedzeniem – mówi Katarzyna Gądek, zastępca dyrektora wydziału promocji i turystyki Urzędu Miasta Krakowa.

Jakie są najskuteczniejsze metody promocji miast? Według przedstawiciela wydziału promocji miasta Krakowa, nie ma jednej metody uniwersalnej. – Powinno się je dobierać w zależności od tego, jaki wizerunek dane miasto chce stworzyć lub wzmocnić. Nie istnieje jedna, skuteczna metoda promocji miast, inaczej do promocji podchodzi Kraków, a inaczej Szanghaj, i to nie tylko ze względu na wielkość tych miast, ale na ich charakter i unikatowość – mówi Katarzyna Gądek. Wśród ważnych metod akurat dla stolicy Małopolski wymienia udział metropolii w produkcjach filmowych, organizację dużych imprez kulturalnych i sportowych – Organizacja tego typu imprez wskazuje też na określony status miasta. Przedstawia je jako zamożne, rozwinięte i potrafiące cieszyć – mówi Katarzyna Gądek.

Samo centrum ICE w pierwszym roku po inauguracji przyciągnęło ponad 200 wydarzeń, w których wzięło udział około 230 tys. osób. W ICE Kraków odbyły się m.in. spotkania międzynarodowe takie, jak: Światowy Kongres Nasienny, Europejska Konferencja nt. Nauk Lotniczych i Kosmicznych EUCAS, Europejska Konferencja Biomateriałów czy Europejski Kongres Stowarzyszenia Dermatologów Weterynaryjnych ESVD. – Wpływy, które przynoszą do miejskiego budżetu firmy z branży turystyki biznesowej oszacowane zostały w roku 2014 na około 90 mln zł – mówi Katarzyna Gądek. Jak podkresla przedstawiciel miasta, wydarzenia, które odbywają się w nowo wybudowanych obiektach mają nie tylko wpływ ekonomiczny na miejski budżet, ale są reklamą dla miasta. – Nie bez znaczenia dla ruchu turystycznego jest konsekwentna rozbudowa lotniska oraz rozwój firm organizujących konferencje (PCO i DMC) – mówi Katarzyna Gądek.

Brakuje w stolicy

To, co wydaje się sukcesem z perspektywy krajowej, nie wygląda już tak okazale na tle silniejszej konkurencji z zagranicy. W rankingu ICCA z 2015 roku, który szereguje miasta na świecie pod względem liczby organizowanych międzynarodowych spotkań, Warszawa zajmuje 40. miejsce, a Kraków 49. Samo to może nie budzi niepokoju, ale dodać należy, że Warszawę wyprzedzają nie tylko bogate miasta zachodnie takie, jak Berlin (1. miejsce w rankingu), Paryż (2.) czy Barcelona (3.), ale również lokalni konkurenci, jak Praga (11.) czy Budapeszt (19.). – Spójrzmy na przykład na Niemcy, gdzie jest około 250 nowoczesnych centrów kongresowych i wystawienniczych. W Polsce mamy siedem czy osiem tego rodzaju obiektów. To oddaje mniej więcej, jak oni postrzegają biznes spotkań i jak my powinniśmy zacząć do tego podchodzić – uważa Alex Kloszewski. W tym samym rankingu ICCA Polska od lat zajmuje miejsce w trzeciej dziesiątce i mimo wyraźnej poprawy infrastruktury jej pozycja oscyluje między 21. a 25. miejscem. – Wynika to stąd, że nasza konkurencja nie śpi. Również inne kraje i miasta ciągle się rozwijają – uważa Krzysztof Celuch. Gdy w 2013 roku w Polsce odbył się szczyt klimatyczny, w którym wzięło udział 10 tys. uczestników, trzeba było budować prowizoryczną halę na murawie Stadionu Narodowego za 4,5 mln zł, która została rozebrana po zakończeniu spotkania – To rozwiązanie drogie i tymczasowe. Brak infrastruktury utrudnia Warszawie konkurowanie z innymi stolicami Europy – mówi Alex Kloszewski. Centrum konferencyjne z prawdziwego zdarzenia byłoby istotnym atutem. A apetyty branży są duże. Mówi się, że Polska stara się pozyskać nie tylko średnie, ale i duże imprezy, jak choćby światowy zjazd rotarian w 2027 roku, na który mogłoby przyjechać z zagranicy nawet 35 tys. osób.

Zwiększyć środki na promocję

Wśród przedstawicieli branży MICE przeważa opinia, że wydatki na promocję Polski jako kierunku dla międzynarodowego przemysłu spotkań są nadal zbyt małe. – Nigdy nie wydawaliśmy wystarczających środków na to, by uczynić z Polski markę, która by się odpowiednio sprzedawała. Aby móc konkurować z państwami i miastami, które biorą udział we współzawodnictwie o międzynarodowe spotkania takimi, jak Francja, Anglia, Niemcy, Włochy, Portugalia albo kraje z Europy Środkowej i Wschodniej musimy przeznaczyć na to większe środki – sądzi Alex Kloszewski. Podobnego zdania jest Krzysztof Celuch, który uważa, że wydatki na przemysł spotkań traktować należy jak inwestycję, która bez wątpienia przyniesie zwrot. – Z pewnością przemysł spotkań w Polsce jest niedocenianym sektorem, a wynika to głównie z niewiedzy – mówi Krzysztof Celuch. O tym, jakie korzyści ekonomiczne wynikają z organizacji wydarzeń, zarówno dla ich organizatorów, jak i dla gospodarki, Poland Convention Bureau zamierza przekonywać także za pomocą nowego projekt badawczego Poland Meetings Impact. – Będzie to pierwsze w Polsce, a siódme na świecie badanie, którego celem jest oszacowanie wartości ekonomicznej przemysłu spotkań – mówi Krzysztof Celuch. W zespole projektu znajdą się m.in. naukowcy z warszawskich uczelni, a publikacja raportu planowana jest na pierwszy kwartał 2017 roku. Jak finansować lepszą promocję Polski, by zwiększyć skuteczność zabiegów o międzynarodowe wydarzenia sektora MICE? Jedną z często pojawiających się w środowisku spotkań propozycji jest podatek miejscowy. – Taki podatek nie jest wcale czymś wyjątkowym. Istnieje w 27 krajach i około 55-57 miastach w Europie. Ważne jednak, aby nie wpływał zbyt wiele na cenę pokoi. Powinien wynosić między 1 a 2 zł od doby hotelowej, co szczerze mówiąc nie jest dużym wydatkiem dla kogokolwiek, kto podróżuje – uważa Alex Kloszewski. Taki podatek miałby przynieść 70-80 mln rocznie w skali kraju na promocję turystyczną. Podobna opłata pobierana była w Krakowie jeszcze do stycznia tego roku. Od początku roku stała się opłatą fakultatywną, a do jej wprowadzenia konieczne jest podjęcie stosownej uchwały rady gminy. – Doświadczenia miast europejskich potwierdzają zasadność wprowadzenie opłaty turystycznej, co oczywiście wiązałoby się z koniecznością zmian przepisów w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawie o dochodach samorządu terytorialnego – uważa Katarzyna Gądek.

Newsletter
Jeśli chcesz mieć więcej informacji tego typu, zapisz się na newsletter


reklama
Dodatki specjalne
reklama

konferencje

17. Doroczny Turniej Golfa Eurobuild CEE
13. Doroczny Turniej Tenisa Eurobuild CEE
3. Festiwal Architektury i Budownictwa
9. Konferencja Polski Rynek Biurowy- Trendy i Prognozy
24. Doroczna Konferencja Rynku Nieruchomości Komercyjnych w Polsce
Eurobuild Awards 2018
Newsletter
Otrzymuj najnowsze informacje ze świata nieruchomości e-mailem
reklama

reklama
O nas Kontakt Polityka prywatności Archiwum Newsletter
Copyright 2017 EuroCEE. All rights reserved.