Wydanie:
polskienglish
zaloguj się | rejestruj konto
poprzedni
M7 w parku
następny
Malują świat z AkzoNobel

reklama

Pożegnanie Bartka Włodarskiego

12 kwietnia 2019

Pożegnanie Bartka Włodarskiego
Bartek Włodarski
Wiadomość o nagłym odejściu Bartka Włodarskiego trafiła w wielu z nas jak grom z jasnego nieba. Bartek przecież kochał życie i ludzi, zarażał nas wszystkich optymizmem i dobrą energią, uprawiał sporty, miał wiele pasji i wiele planów na przyszłość. Niestety czasem tak w życiu bywa, że odchodzą osoby w sile wieku i swoich możliwości. Bartek był postacią nietuzinkową i znaczącą dla rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. Można spokojnie powiedzieć, że znakomita większość z nas znała go na tyle, że zapewne mogłaby przytoczyć szereg ciekawych wspomnień, zabawnych anegdot i wspólnych historii. Warto więc jeszcze raz przybliżyć jego postać i opowiedzieć, kim był.
Maciej Gołębiewski

Urodził się i wychował nad morzem, w Sopocie i Gdyni, po czym wraz z rodziną przeniósł się do Kanady. Po powrocie do Polski od samego początku związany był z rynkiem nieruchomości. Najpierw w latach 90. pracował dla firmy Henry Butcher, kiedy rynek dopiero zaczynał swój niesamowity rozwój. To były czasy, gdy w Warszawie było kilka lokalnych i zagranicznych agencji nieruchomości, kilku deweloperów, kilkanaście nowych biurowców, galerii handlowych i centrów magazynowych. Potem Bartek pracował kilka lat w Kanadzie dla firm Colliers i CBRE, gdzie zdobył ogromne doświadczenie na trudnym rynku w trakcie słynnego kryzysu dotcomów.

Następnie w 2003 roku powrócił na stałe i zaczął pracować dla Davida Mitznera w Apollo- Rida. Praca w Apollo-Rida to było ogromne wyzwanie polegające na zmianie percepcji wieżowca w budowie – potocznie zwanego Daewoo – podczas gdy dziś wszyscy go znają jako WTT czy też Warsaw Trade Tower. Budynek był zaprojektowany przez świetną pracownię architektoniczną, oferował bardzo wysoki standard i jakość powierzchni, ale z uwagi na lokalizację oraz dotychczasową historię nie cieszył się powodzeniem wśród najemców. Bartek podjął się więc trudnego wyzwania, zbudował świetny zespół marketingowy, a dzięki wizjonerskiemu podejściu do biznesu Davida Mitznera doprowadzili wspólnie do wielkiego sukcesu. To był chyba pierwszy przykład skutecznego repozycjonowania i rekomercjalizacji tak dużego obiektu w Warszawie. Do dziś jest tam wielu najemców, którzy podpisali wtedy umowy najmu.

Warto dodać, że wtedy większość transakcji oraz relacji zawierano w nieistniejącej już dawno Restauracji 99, w której od samego wejścia zaczynał się bardzo długi bar oferujący dużo miejsca dla amatorów piwa EB z „kija” oraz kilku innych marek. Wszyscy się tam znali i często spotykali, więc namówienie ludzi na zmianę miejsca nie było takie oczywiste. Bartek wraz z zespołem wprowadzili wiele nowatorskich pomysłów marketingowych mających na celu zbudowanie nowego wizerunku WTT poprzez organizowanie bardzo ciekawych prezentacji, ale też i imprez branżowych, z których najsłynniejszą chyba był rejs po Wiśle. Proszę sobie wyobrazić, że „zaokrętowano” na pokładzie znakomitą część rynku agentów biurowych, którzy cudownie się bawili w otoczeniu kaowca, inżyniera Mamonia, jego żony oraz kapitana z załogą. Do dziś ze śmiechem wspominamy tę wspólną zabawę pod transparentem Wspólna Droga Wspólny Cel.

Po całkowitym wynajęciu i sprzedaży WTT Bartek powrócił do pracy dla firm doradczych. Działał z wielkim sukcesem dla Cushman & Wakefield potem w Knight Frank, by na końcu założyć polski oddział amerykańskiej firmy Cresa. To była jego duma ponieważ mógł w pełni realizować swoje pomysły, zbudować fantastyczny zespół ludzi i rozwijać się nie tylko w Warszawie, ale w wielu miastach w Polsce. Okazuje się, że to był najkrótszy rozdział zawodowej kariery Bartka, ale jednak z ogromnym potencjałem rozwoju właśnie dzięki ludziom, jakich udało się zebrać Bartkowi ze swoimi partnerami.

Prywatnie Bartek był człowiekiem bardzo rodzinnym poświęcającym swoim bliskim większość wolnego czasu. Wraz żoną wspaniale wychowywali swoje córki zarażając je swoim pasjami i zainteresowaniami. Rokrocznie wspólnie podróżowali obładowani rowerami oraz sprzętem do windsurfingu na Hel, gdzie mieli swoją stałą bazę na Małym Morzu. To była jego mała ojczyzna, do której zawsze wracał z wielką przyjemnością.

Bartek był osobą o niespożytej energii i bardzo aktywną, więc oprócz uprawiania windsurfingu na Zatoce Puckiej próbował swoich sił na desce surfingowej na Morzu Bałtyckim. Pływał też na desce SUP i zdarzyło mu się nawet spłynąć Wisłą na tej desce z Konstancina do Warszawy…

Pasjonowało go też bardzo kolarstwo górskie, a przede wszystkim downhill. Zjeździł na rowerze MTB wiele szlaków i tras rowerowych zarówno w Polsce, jak i Czechach, Francji czy Kanadzie. Na swoje czterdzieste urodziny Bartek objechał na „góralu” masyw Mont Blanc śpiąc w schroniskach i często wnosząc rower na plecach, gdy trzeba było się wspiąć po trudnej trasie. Ostatnie kilka lat mocno wciągnął się również w kolarstwo szosowe, jeżdżąc zarówno w okolicach Warszawy, jak i na Wybrzeżu. Bardzo pilnie śledził sukcesy naszych kolarzy takich jak Majka czy Kwiatkowski.

Uwielbiał też narciarstwo biegowe i jak tylko spadł śnieg to biegał po Lesie Kabackim oraz jego okolicach zarówno za dnia, jak i z czołówką w nocy. Rokrocznie przez pięć lat uczestniczył w maratonie biegowym w Lahti, gdzie zdarzyło się biegać nawet przy -20 stopniach Celsjusza…

Mało kto wie, że jego wielką pasją była historia, a szczególnie okres odzyskania polskiej niepodległości, międzywojnia oraz drugiej wojny światowej. Wiedział chyba wszystko o powstaniu rodzinnej Gdyni, kampanii wrześniowej, rozmieszczeniu baterii oraz przebiegu walk na Westerplatte, polskim lotnictwie i marynarce wojennej. Wspierał muzeum dywizjonu morskiego w Pucku w tym rekonstrukcję samolotu Lublin jaki służył w tym dywizjonie.

Można by tak wiele jeszcze opowiadać o jego talentach i zainteresowaniach, więc na koniec warto dodać, że na wylot znał repertuar wielu rockowych zespołów, takich jak Pink Floyd, Grateful Dead czy Metallica, a jak dostał do ręki gitarę to od razu potrafił zagrać i zaśpiewać piosenki Jonnyego Casha, szlagiery Mieczysława Fogga czy piosenki warszawskich podwórek.

Bartek był duszą towarzystwa, miał niesamowite poczucie humoru, uwielbiał zabawę i żarty i był po prostu bardzo dobrym człowiekiem. Pożegnaliśmy go wspólnie w ubiegły piątek nad jego ukochanym morzem we Władysławowie.

Newsletter
Jeśli chcesz mieć więcej informacji tego typu, zapisz się na newsletter


reklama

Pozostałe wiadomości

reklama

konferencje

25. Doroczna Konferencja Rynku Nieruchomości Komercyjnych
Eurobuild Awards 2019
reklama

reklama
O nas Kontakt Polityka prywatności Archiwum Newsletter
Copyright 2017 EuroCEE. All rights reserved.