EN

Charakterystyczne planowanie

Architektura
Podczas gdy na plac budowy projektu wielofunkcyjnego Ovo Wrocław wjeżdżają koparki, my rozmawiamy z twórcą projektu: Asafem Gottesmanem z pracowni Gottesman –Szmelcman Architecture o architektonicznej scenie Wrocławia, a także o problemach stojących przed architektami

Anna Pakulniewicz, „Eurobuild Central & Eastern Europe”: W jaki sposób wybiera Pan miejsca lub lokalizacje pod realizację projektów? Czy musi Pan „poczuć” miasto przed rozpoczęciem pracy?

Asaf Gottesman, architekt, Gottesman -Szmelcman Architecture: Moim zdaniem poznanie środowiska, w którym ma stanąć budynek, ma kluczowe znaczenie. Trzeba na przykład wiedzieć, czy miasto stanowi właściwe miejsce ze strukturalnego i politycznego punktu widzenia. Jaka jest charakterystyka demograficzna, charakter gospodarczy, społeczny i kulturowy danego miejsca? Położenie geograficzne, położenie działki względem stron świata, otaczający krajobraz i środowisko miejskie – to wszystko czynniki o krytycznym znaczeniu. Czy funkcjonuje odpowiednio zorganizowana i skuteczna administracja, czy obowiązujące ramy prawne są odpowiednie? Z upływem lat przekonaliśmy się, że wszystkie te czynniki mają zasadnicze znaczenie.

Czy Pana projekty zawsze są dostosowane do konkretnej lokalizacji, czy bardziej liczy się innowacyjność architektury, a mniejszą wagę przywiązuje Pan do kontekstu danej lokalizacji?

Nasza architektura jest zawsze bardzo charakterystyczna dla danej lokalizacji. Uważam, że taka typowość to cecha dobrej architektury.

W jaki sposób Ovo Wrocław koresponduje z otaczającą architekturą?

Uzupełnia ją, lecz w niezwykły sposób. Nie trzeba koniecznie imitować sąsiadujących budynków czy miejscowego ładu, aby tworzyć architekturę odpowiadającą danemu miejscu. W przypadku Ovo takich kwestii było wiele, na przykład sąsiadujący obiekt to zwracający uwagę, solidny budynek z cegły, należący do poczty i niedostępny dla osób z zewnątrz. Dlatego naszym zamiarem było pokazanie, że może zaistnieć przeciwwaga dla tej surowej, jasno określonej formy. Ovo jest bardziej transparentne, otwarte, jest w nim płynność, dialog z ludźmi wokół i poza nim, przechodnie mogą do niego wejść, ponieważ projekt posiada ogólnodostępny plac – właśnie na nim stoimy. A zatem przedmiot naszej rozmowy stanowi to, czym może być miejski blok: w mieście i w swojej lokalizacji. Z tego punktu widzenia Ovo to obiekt bardzo nawiązujący do otoczenia.

Dlaczego Polska?

W porównaniu z niektórymi innymi miejscami, które stały się dostępne po zakończeniu ery komunizmu, Polska stanowi jasną wyspę. Nie byłem tu jednak w czasach komunizmu. Po raz pierwszy przyjechałem w 2005 roku.

Więc przy pierwszej Pana wizycie Polska robiła nienajgorsze wrażenie?

Tak. Zaczynałem dostrzegać kierunek, w jakim podążała Polska. W pewnych krajach nie pracujemy, ponieważ nie zawsze jesteśmy w stanie zgrać się z lokalną mentalnością: co jest uważane za poprawne, a co nie. Dotyczy to wszystkiego – budowy, banków, sektorów zarządzania finansowego, a także jakości życia ludzi. Jeżeli o to chodzi, to Polska wyróżnia się pod prawie każdym względem.

Czy planują Państwo kolejne projekty w Polsce?

Jestem przekonany, że będziemy tu pracować nad innymi projektami w przyszłości.

Jakie to projekty? Czy mają Państwo jakieś nowe propozycje?

Obecnie pracujemy nad projektem w Krakowie z tą samą firmą, z którą współpracowaliśmy przy Ovo.

A zatem w Polsce pracuje Pan tylko z firmą Angel?

Jestem otwarty na współpracę z innymi firmami, jednak Angel to dotychczas jedyna firma, która się do nas zwróciła.

Czy planują Państwo udział w konkursach?

Rzadko bierzemy w nich udział. Przystąpiliśmy do konkursu na wrocławski Plac Społeczny. To było dobre doświadczenie, choć osobiście nie wierzę w konkursy. Jednak ten wygraliśmy.

A co się dzieje w związku z tym projektem?

Zatwierdzono plan zagospodarowania i mam nadzieję, że będziemy mogli kontynuować jego realizację. To bardzo duża inwestycja, która ma przebiegać etapami.

Dlaczego nie wierzy Pan w konkursy?

Ponieważ najwyższą wartością w architekturze jest koncepcja. Dlaczego więc architekci mają zdradzać swoją koncepcję?

Chyba, że się wygra...

Szanse na wygraną uzależnione są od tak wielu czynników – nie tylko od tego, czy ma się rzeczywiście najlepszy projekt. Cały proces prowadzenia konkursów jest bardzo subiektywny: Kim są członkowie jury? Jakie są ich indywidualne skłonności, jeżeli chodzi o architekturę? Ilu architektów rzeczywiście bierze udział w konkursie? W pewnym momencie okazuje się, że szanse są naprawdę małe. Są różne relacje, które trzeba brać pod uwagę, zawsze wtrąca się polityka. Pozostaje wiele elementów nieznanych, które łącznie sprawiają, że szansa na zwycięstwo jest bardzo nikła. Trzeba też brać pod uwagę opinię publiczną. Jednak prawdopodobnie najważniejszy czynnik to to, że w przypadku wielu konkursów architekt ma pracować za darmo, a to moim zdaniem jest bardzo złe. My nie potrzebujemy konkursów. Tak się po prostu dzieje, że czasem jesteśmy do nich zapraszani. Co więcej, wiele projektów z takich konkursów nie zostaje zrealizowanych. Architekci tracą czas, wydają mnóstwo pieniędzy, muszą coś opracować…, a potem szanse, że rzeczywiście będzie się coś budować, są dość marne. Są też i udane przypadki, oczywiście – ale to bardzo rzadkie.

Jak duży jest zespół w Pana pracowni?

Jesteśmy stosunkowo małą pracownią. Koncentrujemy się na koncepcjach architektonicznych i projektach schematycznych, i zawsze współpracujemy z lokalnymi pracowniami, ponieważ działamy w wielu miejscach. Teraz pracujemy nad dwoma dużymi projektami w Nowym Jorku, we Francji oraz w wielu innych miejscach, dlatego zawsze mamy lokalnych architektów. W naszej pracowni zawsze jest około dziesięciu architektów, nie więcej.

A więc opracowują Państwo tylko główną koncepcję?

Uczestniczymy we wszystkich etapach, lecz naszą główną rolą jest opracowanie koncepcji, a później koordynujemy pracę z lokalnymi pracowniami, ponieważ z całą pewnością nie znamy się lepiej niż one na budowaniu w danym kraju. Zakładanie, że potrafimy projektować lepiej niż lokalny architekt byłoby aroganckie.

Nad iloma projektami pracują Państwo w tej chwili?

Zasadniczo zawsze nad czymś pracujemy – obecnie nad przynajmniej piętnastoma projektami jednocześnie: w Europie, Izraelu, Stanach, jak również w regionie Karaibów...

Czyli wszędzie tam, gdzie jest fajnie, i gdzie jest pretekst do dodatkowego urlopu?

Właśnie! ν

Z Paryża na południe Polski

Asaf Gottesman urodził się w Izraelu w 1958 roku. Ukończył studia z historii sztuki i literatury na Uniwersytecie Columbia w 1983 roku. Natomiast na Architectural Association School of Architecture uzyskał dyplom drugiego stopnia Royal Institute of British Architects (AA RIBA II). Wtedy też założył własne biuro architektoniczne. Studio architektoniczne Gottesman Szmelcman Architecture powstało w 2003 roku w Paryżu, a partnerem Asafa jest Amim Szmelcman. Projekty zrealizowane w Polsce przez Gottesman Szmelcman Architecture to m.in.: krakowskie Angel Plaza, Angel City i Angel Wawel oraz wrocławskie: Plac Społeczny, hotel Granary, Angel Wings i Ovo Wrocław.

Kategorie