To, że wynajmuje się wyjątkowo dużo, nie oznacza, że rynek rośnie równie dynamicznie. Jest wręcz przeciwnie, wzrost hamuje. W październiku spłynęły dane dotyczące warszawskiego rynku biurowego. To, że rośnie, widać gołym okiem – wystarczy spojrzeć przez okno. Jeszcze nigdy w historii w polskiej stolicy nie powstawało tyle wieżowców (w przytłaczającej większości biurowców). Jak podaje PINK, przez pierwsze dziewięć miesięcy 2019 roku popyt na powierzchnie biurowe wyniósł ponad 689,3 tys. mkw., w tym rekordowo wysoką aktywność najemców zaobserwowano w trzecim kwartale – ponad 284,4 tys. mkw. wynajętej powierzchni biurowej. Jeśli to tempo się utrzyma, to przebicie poziomu 860 tys. mkw. popytu z ubiegłego roku będzie bułką z masłem. Dodam do tego spadek poziomu pustostanów do 8,2 proc. i ponad 142 tys. mkw. oddanej nowej powierzchni i mam sielski obrazek – prawie tak uroczy jak opisy przyrody w „Panu Tadeuszu”. Pojadę więc po bandzie i