EN

Dobrego roku życzę

Zagięta strona
Biura schodzące jak świeże bułeczki, rekordy w mieszkaniówce, rynek inwestycyjny bez przerwy w byczej formie – wiemy, że tak było w ubiegłym roku. Ale kto zgadnie, co będzie w następnym?

Za 75 tys. złotych zlicytowano dwa lata temu na aukcji charytatywnej butelkę wina (tylko jedną butelkę, nie tysiąc!) podczas gali nieruchomościowej Eurobuild Awards. Kupiła ją wówczas firma Panattoni Europe, a dochód wsparł potrzebujące dzieci. – Nie ma co, branża ma się dobrze – pomyślałem wówczas i rzeczywiście to był dobry omen dla rynku. Kolejny rok, a nawet dwa, zarówno dla Panattoniego, jak i dla całego biznesu nieruchomościowego okazały się bardzo dobre. Przypuszczam, że aukcja charytatywna butelki wina w czasie gali Eurobuild Awards mogłaby nam rokrocznie służyć za barometr biznesu nieruchomościowego – w rodzaju pytania czy „świstak zobaczy swój cień?” (pamiętacie film z Billem Murrayem?), gdyby nie to, że zmieniła się jej formuła. Dość powiedzieć, że na głównej aukcji licytowano w 2017 roku już nie wino, a obraz, a do tego oferenci okazali się znacznie ostrożniejsi. Tym razem Panattoni, by wygrać, wyjął z kieszeni „jedyne” 25 tys. zł.

Czy to znaczy, że rynek będzie dołował? Miejmy nadzieję, że nie. Nadzieja też w tym, co wiadomo o podobnych prognozach – są ciekawe, ale nie można na nich polegać. Oczywiście, że ciekawe, bo wskaźniki wyprzedzające, w przeciwieństwie do tzw. wskaźników opóźnionych (jak wzrost PKB, stopa bezrobocia, czy wskaźnik inwestycji w danym roku), służą do przewidywania tego, co dopiero nastąpi. A że niepewne, to dość powiedzieć, że jeden z najpoważniejszych ekonomicznych wskaźników wyprzedzających na świecie, amerykański Conference Board Leading Economic Index, w ciągu ostatnich dekad XX wieku przewidział siedem recesji... ale równocześnie dał pięć fałszywych alarmów. Ktoś złośliwy powiedziałby zatem, że siedem trafnych strzałów na dwanaście to skuteczność zbliżona do rzutu monetą.

Nie dyskredytujmy jednak wskaźników wyprzedzających zbyt szybko. Skupmy się na tym, że są ciekawe. Czołowym z nietypowych jest wskaźnik kartonowych pudeł. Okazuje się, że wystarczy śledzić, ile firmy zamawiają kartonów, aby wiedzieć, jaka będzie w najbliższym miesiącu koniunktura. Wiadomo, że gdy sprzedawcy spodziewają się większej liczby zamówień, kupować będą więcej kartonów. Stąd zanim będziemy dysponować danymi o faktycznej sprzedaży (wskaźnik opóźniony), możemy jej wzrost lub spadek przewidzieć na podstawie liczby pudeł. Sprytne, co? Albo weźmy wskaźnik bardziej nieruchomościowy, jak na przykład Barclays Skyscraper Index. Zauważono, że boom w budownictwie, a w szczególności budowa najwyższych wieżowców na świecie, może wskazywać nadchodzący kryzys. Przed wielkim kryzysem w 1929 budowano trzy rekordowe wieżowce: 40 Wall Street, Chrysler Building i Empire State Building, a przed ostatnią wielką recesją rozpoczęto budowę Burj Khalifa. Związek tłumaczy się tak, że wielkie boomy na rynku budowlanym zazwyczaj wiążą się błędną alokacją kapitału, co z czasem wywołuje korektę. Kolejna hipoteza mówi też (to już nie wiadomo dlaczego), że im większy wieżowiec, tym podobno czeka nas większy kryzys. Jeśli tak, to powinniśmy uważać, bo od 2013 roku powstaje Jeddah Tower w Arabii Saudyjskiej, który ma mieć kilometr wysokości, a Dubai Creek Tower rozpoczęty w 2016 roku może być nawet o 300 metrów wyższy.

Nie wiem jak Was, ale mnie, mówiąc szczerze, Skyscraper index nie bardzo przekonuje. Gotów jestem natomiast twierdzić, że o tym, kiedy będzie recesja, bez wątpienia jako pierwsi dowiedzą się dziennikarze. Wszystko za sprawą zwyczaju, jaki przyjął się od ładnych paru lat, że co roku przed świętami redakcje otrzymują życzenia od firm, których PR-owcy zabiegają o względy braci dziennikarskiej. Choć nie ma się czym chwalić, bo dziennikarz powinien być jak żona Cezara, do życzeń dołączone jest nieraz coś na ząb lub... do wypicia. Kwestię, czy odsyłać, czy nie, pozostawię na temat innego artykułu. Tu powiem tylko, że gdyby ktoś co roku tworzył indeks owych „życzeń” wpływających do różnych redakcji w kraju, zapewne bezbłędnie mógłby przewidywać poziom optymizmu firm i ich nastawienie do działań PR – a wiadomo, budżety na marketing i PR cięte są jako pierwsze. Biorąc małą poprawkę na zdawkowość informacji, jaką dysponuję z racji tego, że pracuję w tylko jednej redakcji – i pamiętając wszystko, co powiedziałem o wskaźnikach wyprzedzających – zaryzykuję tezę, że ten rok powinien być dobry.

Wydanie 1 (227) styczeń 2018

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie