EN

Bez branżowych bohaterów

Raport giełdowy
Silne wzrosty na światowych giełdach oraz balansowanie WIG wokół rekordu wszech czasów sprawiają, że co niektórzy analitycy sprawdzają, kiedy rynki po raz ostatni dotknęła jakaś większa korekta. Jednak głośniejsi są ci, którzy wzrostów upatrują aż do końca 2017 roku

Najstarszy indeks amerykańskiej giełdy – Dow Jones – zanotował 18 października kolejny rekord historyczny (23 173 pkt.). Wcześniej na szczyty wdrapał się S&P500, a trwający sezon wyników za trzeci kwartał w USA potwierdza dobrą kondycję amerykańskiej gospodarki. Ewidentnie pod wpływem realnej gospodarki rynki finansowe się rozgrzewają: pompowane przez banki centralne pieniądze w finansowy krwiobieg napędzają wzrosty na giełdach, fuzje oraz przejęcia. Kwestie napięć związanych chociażby z kryzysem politycznym w Korei Północnej powodowały wczesną jesienią krótkotrwałe korekty, ale wraz z upływem czasu kolejne „wybryki” północnokoreańskiego dyktatora i oświadczenia prezydenta Donalda Trumpa przyjmowane są przez inwestorów jako stały element politycznego krajobrazu. Ważniejsze niż polityka zagraniczna stały się kwestie wyczekiwanej (i częściowo uwzględnionej przez inwestorów w dotychczasowych zakupach akcji) reformy podatków w USA, która – w skrócie – poprzez obniżkę wysokości danin może napędzić konsumpcję za oceanem i podnieść wyceny spółek. Ale nie tylko w USA gospodarka pędzi, również w Chinach zyski firm rosną, a w Europie prawdziwą gospodarczą gwiazdą stają się Niemcy. DAX, frankfurcki indeks, również zanotował historyczny rekord w październiku. Produkcja przemysłowa rośnie, bijąc kilkakrotnie prognozy analityków. Optymizmem w Europie powiało po wyborach w Niemczech utrzymujących polityczne status quo w najważniejszym kraju strefy euro i Unii Europejskiej, i to mimo zaskakująco dużego poparcia dla niemieckiej skrajnej prawicy. Nastroje na początku października popsuły zamieszki w Hiszpanii w związku z dążeniami niepodległościowymi Katalonii, których realizacja mogłaby poważnie zagrozić jedności Unii Europejskiej i zdestabilizować sytuację polityczną po tym, jak Europa oswoiła się już z Brexitem. Na tle dobrej sytuacji na rynkach rozwiniętych trochę słabiej wyglądała sytuacja krajów rozwijających się. Umocnienie dolara doprowadziło do korekty na rynkach wschodzących (tzw. emerging markets), ale zdaniem analityków ogromne środki napływające do globalnych funduszy akcyjnych i perspektywa wysokich zwrotów z inwestycji na tych rynkach sprawią, że wzrosty powrócą, w tym także na rynek polski. Rynek, który już powoli przestaje być wschodzący, po tym jak agencja FTSE Russell zapowiedziała, że Polska w 2018 roku zacznie być zaliczana do rynków rozwiniętych i dołączy do Niemiec, Japonii jako pierwszy przedstawiciel krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ta niewątpliwie dobra informacja może jednak – zdaniem analityków – oznaczać… wyprzedaż na GPW, bo zmienią się fundusze, które operują na polskim rynku. Fundusze inwestujące na rynkach wschodzących wyprzedadzą polskie akcje, a te działające na rynkach rozwiniętych dokupią. Tyle, że tych drugich będzie znacznie mniej, bo Polska w gronie gigantów gospodarczych będzie miała słabszą pozycję niż wśród rynków wschodzących. Jak będzie, okaże się jesienią 2018 roku. Początek tegorocznej jesieni na GPW był umiarkowanie dobry z powodu wspomnianej korekty, choć gospodarka rozwija się bardzo obiecująco i kolejne ośrodki analityczne z zagranicy podnoszą prognozy wzrostu w Polsce. Minimalne spadki WIG i WIG20 z pięciu tygodni nie są może odzwierciedleniem bardzo dobrej sytuacji gospodarczej, ale analitycy nie wykluczają, że w ciągu kolejnych tygodni indeks WIG wreszcie przebije poziom historycznego rekordu, a WIG20 znajdzie się powyżej 2600 pkt. Słabiej ponownie wypadły spółki budowlane, których indeks zanotował spadek aż o 7 proc. Próżno tu szukać jakichś pozytywnych bohaterów, skoro nawet lider branży Budimex ustami prezesa Dariusza Blochera mówi o niemałych wyzwaniach dla branży, która może zadławić się liczbą inwestycji, i przypomina boom sprzed Euro 2012, mówi o rosnącej presji płacowej w branży, wysokich cenach materiałów i ich niedoborze na rynku. Diagnozę taką potwierdzają analitycy Haitong Banku, mówiąc o rosnącej konkurencji cenowej w walce o kontrakty (przyczyna problemów wielu spółek budowlanych sprzed dekady) oraz presji płacowej w branży. Wynikom spółek budowlanych oraz kondycji deweloperów przyjrzymy się za miesiąc. Wśród deweloperów warto zwrócić uwagę na dobrze przyjętą zmianę akcjonariatu w LC Corp (pisaliśmy o tym przed miesiącem). Największymi akcjonariuszami stały się instytucje finansowe, a w chwili oddawania tekstu ukonstytuowała się nowa rada nadzorcza spółki.

Pod wpływem korekty

WIG20 nadal pozostał najbardziej zyskownym indeksem w 2017 roku w porównaniu ze wskaźnikami w Budapeszcie i Pradze. Stało się tak mimo nieznacznego wzrostu BUX w ciągu ostatniego miesiąca (0,3 proc.). Indeks PX50 zanotował niewielki spadek (0,2 proc.). Obie giełdy były pod wpływem tych samych czynników co GPW – związanych z korektą na rynkach wschodzących, która odcisnęła swoje piętno mimo dobrej kondycji gospodarek w Czechach i na Węgrzech.

Wydanie 11 (225) listopad 2017

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie