EN

Czas na wzrosty?

Raport giełdowy
Zimowo-wiosenna korekta miała być okazją do zakupów, bo w końcu kondycja gospodarki światowej jest przynajmniej dobra, a wyniki spółek amerykańskich czy europejskich nie zwiastują kłopotów. Tymczasem inwestorów rozpala kwestia wojny handlowej, napięcia na linii Rosja-Zachód czy afera z Facebookiem, a nie fundamenty gospodarcze

Eskalacja starcia na cła między USA a Chinami skupiała uwagę inwestorów giełdowych. To główna oś sporu, bo cła w relacjach handlowych z Europą nie stanowią już takiej bolączki. Ale i dotyczą mniejszej liczby wyrobów – tymczasem Amerykanie mówili nawet o 1,3 tys. chińskich produktów, na co podobną liczbą produktów amerykańskich odpowiedziały Chiny. Przepychanka trwa, ale wielu analityków zwraca uwagę, że wymiana zdań odbywa się w przestrzeni wirtualnej i jest zapewne przygrywką do negocjacji, które na nowo ułożą stosunki między dwoma najpotężniejszymi gospodarkami. Na razie nie ma żadnych regulacji sankcjonujących zapowiedzi, ale zapowiedzi często są wystarczającą pożywką dla decyzji inwestorskich, w tym przypadku raczej negatywnie działających na wyceny spółek. Sytuacji nie poprawiła afera z firmą Cambridge Analytyca i możliwym wyciekiem danych o milionach użytkowników Facebooka, w której de facto Facebook był drugoplanowym bohaterem, a jednak stracił na wartości blisko 100 mld dolarów. Sprawą zainteresowali się politycy, czego efektem były przesłuchania szefa Facebooka przed komisjami amerykańskiego parlamentu. Trzeci element, który oddziaływał na giełdy na świecie, to wzrost napięcia na linii Rosja – reszta świata. Zsynchronizowana akcja dyplomatyczna w odpowiedzi na otrucie na terenie Wielkiej Brytanii byłego rosyjskiego szpiega w połączeniu z sankcjami skierowanymi przeciwko rosyjskiej oligarchii spowodowało nie tylko załamanie na rynku rosyjskim, ale także wzrost obaw o wybuch „zimnej” wojny. Napięcie podgrzał atak sił sprzymierzonych państw zachodu na Syrię w odwecie za kolejne użycie broni chemicznej. Ostatnie tygodnie przyniosły zatem wiele niepokojących sygnałów, skłaniających do rozglądania się za bezpiecznymi formami inwestowania. Tymczasem gospodarcza sytuacja świata daleka jest od złej, choć w ciągu ostatnich tygodni spowolnienia pojawiły się we wskaźnikach wyprzedzających koniunktury zarówno w Europie, jak i za oceanem. Na razie jednak wyniki spółek za pierwszy kwartał w USA potwierdzają ciągle rozpędzoną gospodarkę, a trzeba pamiętać, że dynamiki wskaźników gospodarczych za 2017 były w przypadku krajów rozwiniętych na bardzo wysokim poziomie – gospodarki mają zatem spory zapas mocy.

Na warszawskiej giełdzie ostatnie tygodnie nie przyniosły rozstrzygnięć i wykresy są raczej płaskie, podobnie jak dynamiki zmian. W tej sytuacji nie dziwią minimalne zmiany na głównych indeksach, nieco większa korekta (ponad 4 proc.) dotknęła wskaźnik spółek budowlanych, choć licząc zmianę od początku roku, to budowlanka zachowuje się lepiej niż szeroki rynek. Jeszcze lepiej radzą sobie deweloperzy, ale to wynik świetnej koniunktury. Wracając do budowlanki, to w przeddzień publikacji wyników za pierwszy kwartał warto wspomnieć o generalnie dobrych wynikach spółek za czwarty kwartał, szczególnie relatywnie dobrej sytuacji gotówkowej. Z najciekawszych informacji na pierwszy plan wybija się sytuacja Polimeksu, gdzie mieliśmy do czynienia z kontraktem na grube miliardy, rezygnacją prezesa, dużym spadkiem cen akcji. Okazało się bowiem, że spółka z kretesem przegrała przetarg na rozbudowę elektrowni w Ostrołęce, co zważywszy na pewne okoliczności (spółka należy m.in. do spółek energetycznych) mogło być zaskoczeniem. Jednak porównanie ofert: zwycięskiej i zaproponowanej przez Polimex potwierdza, że spółka była bez szans (6 mld zł vs 9,5 mld zł). Efektem był spadek kursu, a potem rezygnacja prezesa. Przedstawiciele Polimeksu zapewniają, że niegdysiejszy gigant budowlany nie składa broni i będzie walczył o kontrakty także za granicą, a portfel zamówień na ten rok to około 1,5 mld zł. Na drugim biegunie, z ponad 40-proc. wzrostem, znalazł się Mostostal Warszawa. Wygrana w sądzie, której efektem jest zwrot ponad 30 mln zł przez szczeciński zakład utylizacji odpadów, zwycięski przetarg drogowy o wartości 240 mln zł, zapowiedzi odbudowy portfela zleceń podziałały pozytywnie na inwestorów. Nawet rekomendacja dotycząca pozostawienia zysku w spółce (niedużego, bo zaledwie 2,5 mln zł) nie powstrzymała podwyżek cen akcji. Zdrożały także akcje ABM Solid, a była to reakcja na informację, że układ z wierzycielami spółki, która jest w upadłości, jest coraz bliżej. Po stronie deweloperów warto za to odnotować informację o mieszkaniach sprzedanych w pierwszym kwartale 2018. Dane zebrane przez portal rynekpierwotny.pl pokazują symptomy lekkiego spowolnienia, bo w ujęciu rocznym większość spółek zanotowała ujemne dynamiki. Duże wzrosty były udziałem jedynie Lokum Deweloper, Inpro czy Echo Investment. W liczbach bezwzględnych najwięcej mieszkań sprzedali Murapol, Robyg (w trakcie wycofywania z parkietu) i Dom Development.

Odrabianie strat

O ponad 3 proc. wzrósł indeks BUX w ciągu ostatniego miesiąca, co pozwoliło odrobić część lutowo-marcowej korekty i poprawić bilans liczony od początku roku. Indeksom pomogły nieco wyniki wyborów parlamentarnych, bo choć zgodnie z oczekiwaniami zdecydowane zwycięstwo odniosła partia Fidesz (będzie rządziła już trzecią kadencję), to potwierdzenie stabilności politycznej odczytano jako dobry znak. Poza tym pod rządami Fideszu gospodarka Węgier rozwija się, więc i z tej strony optymizm był uzasadniony. Skromniej urósł praski PX 50 (1 proc.), ale za to od początku roku indeks czeskiej giełdy dystansuje parkiety w Warszawie i Budapeszcie (wzrost o ponad 4 proc.).

Wydanie 5 (230) maj 2018

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie