EN

Jedyne, co pewne, to zmiana

Temat numeru
Zmiany są nieuniknione. Centra handlowe i ich najemcy będą musieli znaleźć nową drogę dotarcia do klienta – podkreślali eksperci zaproszeni do dyskusji na temat zakazu handlu w niedziele przez „Eurobuild Central & Eastern Europe” i Polską Radę Centrów Handlowych

Aneta Cichla, „Eurobuild Central & Eastern Europe”: Od wprowadzenia ustawy ograniczającej handel w niedziele mija pół roku. Jak ta zmiana wpłynęła na rynek centrów handlowych w Polsce?

Radosław Knap, dyrektor generalny, Polska Rada Centrów Handlowych: Biorąc pod uwagę dane raportowane nam przez centra handlowe na temat odwiedzalności i obrotów, można wysnuć wniosek, że te parametry się zmniejszają. Z informacji na temat obrotów uzyskanych od 100 centrów handlowych wynika, że indeks średniej sprzedaży z 1 mkw. w złotych w styczniu i lutym 2018 roku, czyli tuż przed wprowadzeniem zakazu, rósł szybciej niż w tym samym czasie w 2017 i 2016 roku. W styczniu tego roku obroty były wyższe o 8 proc., a w lutym – o 5 proc. względem tych samych miesięcy rok wcześniej. W marcu, czyli pierwszym miesiącu obowiązywania ustawy, dynamika obrotów spadła do 1,4 proc. na plusie, a kwiecień i maj tego roku to około 4-procentowy spadek dynamiki względem 2017 roku. Z odwiedzalnością jest podobnie. W styczniu rosła względem tych samych miesięcy 2017 roku, w lutym powoli malała. A potem: marzec – spadek o 2 proc., kwiecień – spadek o 8 proc., maj – spadek o 6 proc. (dane z 73 centrów handlowych). Z rozmów z uczestnikami rynku wnioskujemy, że spadki omawianych parametrów były oczekiwane przez branżę. Kluczem jest jednak konwersja, czyli przełożenie odwiedzalności na sprzedaż.

Przemysław Dwojak, senior director, GfK: Trudno jest mi generalizować, jak klienci zareagowali na zakaz handlu w niedziele i jak w związku z tym zmieniają się ich nawyki zakupowe. Są różne centra handlowe i są różne segmenty klientów odwiedzające te centra. W związku z tym klienci realizują w czasie wizyt różne misje zakupowe i pobytowe. Inaczej zachowują się ci, którzy przyszli na zakupy modowe, niż ci, którzy robią zakupy w hipermarkecie, umówili się na spotkanie ze znajomymi lub przyszli do kina. Z naszych badań wynika, że około 70-90 proc. wizyt w centrach handlowych jest planowane, co oznacza, że klienci, biorąc pod uwagę niedziele niehandlowe, część zakupów przenieśli na inne dni tygodnia. I takie zmiany we frekwencji sygnalizują operatorzy centrów. Naturalnie nie wszystkie plany można przenieść na inne dni tygodnia, więc negatywne skutki braku niedzielnej frekwencji odczuwają restauratorzy lub detaliści sprzedający kategorie produktów impulsywnych (np. kioski). Potencjalny spadek odwiedzalności na pewno nie może być tłumaczony zakazem handlu w niedziele, bowiem jest szereg innych czynników mających znaczenie. Przede wszystkim to wysokie nasycenie centrami handlowymi, konkurencja między sieciami, zmiany przyzwyczajeń i zachowań konsumenckich. Dane wskazują, że cieszą się wybrani gracze e-commerce, ale znowu to niekoniecznie wynika bezpośrednio z niedzielnego zakazu, a ze zmieniającego się stylu robienia zakupów w wybranych kategoriach.

A jak zakaz handlu rozumieją klienci?

Radosław Knap: Z badania przeprowadzonego na nasze zlecenie przez firmę SW Research wynika, że ankietowane osoby wiedziały, na czym polega zakaz handlu, ale miały trudności z poprawnym wskazaniem niedziel handlowych i niehandlowych. Argumentami za wprowadzeniem ograniczenia były m.in. interesy pracowników handlu (wolne niedziele) oraz wygospodarowanie czasu dla rodzin. Z badania wynika, że dla niemal 70 proc. respondentów ograniczenie handlu w niedziele nie wpłynęło na ilość czasu spędzanego z rodziną. Komunikacja zmian związanych z ograniczeniem handlu w niektóre niedziele jest bardzo trudna. Klienci nie wiedzą dokładnie, które niedziele są czynne i zapobiegawczo uznają, że do obiektu w te dni nie należy przychodzić. Edukacja w tym zakresie jest trudna. Lepiej radzą sobie obiekty, które miały gastronomię i rozrywkę zintegrowane. Trzeba natomiast stworzyć nowe modele komunikacji w przypadku oferty gastronomiczno-rozrywkowej rozrzuconej po całym obiekcie, aby klient dokładnie wiedział, jak działa obiekt w niedziele niehandlowe.

Przemysław Dwojak: Pamiętajmy też, że w Polsce centra handlowe, a właściwie sieci handlowe w nich działające, odpowiadają za jakieś 20-30 proc. obrotów w handlu w ogóle. To oznacza, że gros handlu w Polsce odbywa się poza centrami. Według mnie klienci zakaz handlu rozumieją dosłownie – w wybrane niedziele nie można zrobić zakupów. Niektórzy gubią się, bo nie pamiętają, które niedziele są niehandlowe. Skutecznie o tym przypominają im sieci handlowe w ramach swoich akcji marketingowych, przekierowując ruch na inne dni tygodnia, np. piątek i sobotę. Szczególnie widać to w handlu FMCG, dyskontach, supermarketach i hipermarketach. Centrom handlowym trudniej jest wpływać na zachowania konsumentów, gdyż wizyta w centrum handlowym to coś więcej niż kupienie jedzenia. A zamknięte centrum handlowe dla klienta to konieczność zmiany planów, a w długim okresie i przyzwyczajeń.

Bertrand Jasiński, prezes, Sale Zabaw Fikołki: Najemcy też będą musieli zmieniać swoje podejście i wychodzić z inicjatywami do klientów. Ważne będą działania edukacyjne i komunikacyjne, gdyż ludzie, słysząc o zakazie handlu, utożsamiają go z całkowitym zamknięciem obiektu handlowego.

Jakie są odczucia najemców i wynajmujących związane z ograniczeniem handlu w niedziele?

Paweł Trojan, prezes sieci kinowej Oh Kino: Kino jest specyficznym typem najemcy. Z jednej strony wizyty u nas są planowane jako część spędzania wolnego czasu, z drugiej – spontaniczne. Bardzo dobrze, że ta dyskusja się rozpoczęła, ponieważ jest wielopłaszczyznowa, przede wszystkim ze względu na nowe zjawisko, jakim jest konieczność adaptacji klientów do nowych warunków funkcjonowania obiektów handlowych. Adaptacja oraz wynikające z niej zmiany będą nam towarzyszyć jeszcze przez jakiś czas. Jeśli mam odpowiedzieć na pytanie, czy widzimy jakieś modyfikacje zachowań klientów po wprowadzeniu zakazu, to powiem przewrotnie: i tak, i nie. W teorii powinniśmy jako beneficjent zakazu handlu, który może działać w niedziele niehandlowe, odczuwać pozytywne skutki zmian ustawowych. Tak się jednak nie dzieje, a przynajmniej skala tych zmian nie jest szczególnie zauważalna, chociaż pojawiają się niuanse. W dni weekendowe w normalnie funkcjonującym centrum handlowym kumulacja sprzedaży biletów przypada na sobotę (nieco mniejsza sprzedaż występuje natomiast w piątek i niedzielę). W przypadku niedziel niehandlowych, sprzedaż biletów rośnie w niedzielę, ale w ciągu ostatniego półrocza pojawiły się dwa weekendy, w których trend był odwrotny. Analizując sytuację w Polsce, widzimy, że rynek kinowy w pierwszym półroczu 2018 zmalał rok do roku o około 10 proc. Trudno zatem wskazać jednoznaczną przyczynę takiej sytuacji. Bez wątpienia ma na to wpływ repertuar, czasami pogoda, obserwujemy również, że klienci poszukują nowych form spędzania wolnego czasu.

Paweł Nawrot, dyrektor ds. ekspansji Grupy Gastromall: Ta dyskusja, jeśli chodzi o moją branżę, ma kilka warstw. Gastronomia nie funkcjonuje jedynie w obiektach handlowych, ale jest też częścią ulic handlowych. W większości centrów handlowych obroty nam spadły, choć w wielu miejscach wzrosły, mimo zamkniętych niedziel. Analizujemy te parametry, poddajemy ocenie konkretne lokalizacje. Dla nas istotny jest typ i format galerii oraz jej umiejscowienie. Inaczej sprawa wygląda w obiektach podmiejskich, a inaczej w obiektach położonych w sercach osiedli mieszkaniowych, które radzą sobie w tej sytuacji zdecydowanie lepiej. Klient gastronomiczny jest skłonny pójść na obiad do strefy restauracyjnej w centrum handlowym, ponieważ przyciąga go jakość i cena – lubimy wychodzić i coraz częściej jemy „na mieście”. Dlatego, w niektórych lokalizacjach, mimo spadku odwiedzalności w ogóle, nasze lokale nie narzekają na brak gości. Przede wszystkim jednak potrzeba nam więcej czasu na wyciągnięcie konkretnych wniosków. Ważny będzie okres jesienno-zimowy, który pokaże nam główne tendencje.

Bertrand Jasiński: Zanim ograniczenie handlu w niedzielę weszło w życie, traktowaliśmy je jako szansę, a po wprowadzeniu bardzo skrupulatnie podeszliśmy do analizy jego wpływów na nasz biznes. Po pięciu miesiącach mieliśmy 29 niedziel, z czego 12 handlowych, a 17 – niehandlowych. W ujęciu szerokim mamy spadek, i to spadek widoczny – 30-procentowy. Mają tu znaczenie dwa aspekty. Na jeden mamy wpływ – to lokalizacja, a na drugi nie – to pogoda. Jeśli chodzi o lokalizację, to rzeczywiście lepiej radzą sobie obiekty typu convenience położone blisko skupisk ludzkich. Tam przez pewien czas notowaliśmy wzrosty. Z kolei w dużych obiektach, oddalonych od osiedli, i w galeriach, do których trzeba dojechać, obserwowaliśmy spadki sięgające od 30 do 50 proc. Jest natomiast za wcześnie, aby mówić, że sufit wali się nam na głowę. Ponadto dochodzi drugi czynnik, czyli pogoda. W kwietniu, maju i czerwcu była tylko jedna niedziela z brzydką pogodą. Zatem czynnik „wypychania” ludzi na zewnątrz i spędzania czasu na świeżym powietrzu był tutaj decydujący.

Bożena Kaczanowska-Tajan, team leader działu wynajmu i zarządzania obiektami handlowymi, Immofinanz: Nasze centra handlowe odnotowują wzrosty, zarówno w zakresie odwiedzalności, jak i obrotów. W kontekście niedziel handlowych zarówno kina, centra fitness, jak i gastronomia w Vivo! i Tarasach Zamkowych funkcjonują bez zmian. Inaczej sprawa wygląda w parkach handlowych Stop.Shop, które są zamknięte całkowicie. Tam nie obserwujemy wzrostu obrotów, a odwiedzalność pozostaje na stałym poziomie. Patrząc ogólnie na nasze obiekty, widzimy natomiast dwa pozytywne zjawiska: zmniejsza się zjawisko window shoppingu, co oznacza, że więcej osób przychodzi do obiektu po zakupy, oraz, że w niedziele handlowe wzrost odwiedzalności sięga kilkudziesięciu procent. Wizyty niedzielne rozłożyły się z kolei na piątki, soboty i poniedziałki. Zaskoczył nas wynik środy, która również jest częściej wybierana przez klientów niż dotychczas.

Czy to, co Państwo mówią, oznacza, że część gastronomiczno-rozrywkowa – do tej pory uważana za jedną z ważniejszych dróg rozwoju obiektów handlowych – się nie sprawdza? Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę i statystyki, które tu przytaczamy, pokazują spadki w tej branży.

Bertrand Jasiński: Ta tendencja wynika ze zmian przyzwyczajeń konsumenckich. Przez 20 lat galerie handlowe w Polsce pełniły funkcję miejsca spotkań. Obecnie ludzie wybierają inny rodzaj aktywności i centra muszą się dostosować do nowych realiów. Działanie leży po stronie wynajmujących. Jeżeli nie wykonają zadania dobrze, to klienci wybiorą inne miejsca, zapewniające ciekawszą ofertę, a funkcję galerii jako miejsca spotkań będą przejmowały obiekty takie, jak warszawskie: Elektrownia Powiśle, Centrum Praskie Koneser czy ArtN. Tam handel będzie stanowił dodatek, a część restauracyjno-rozrywkowa będzie koncentrować ruch klientów. Rozrywka i gastronomia w centrach handlowych to nadal właściwy kierunek rozwoju. Wynajmujący będą jednak musieli zmodyfikować jej umiejscowienie wewnątrz obiektu oraz zakres i atrakcyjność oferty. Nadal postrzegam wolne niedziele od handlu jako szansę, ale z jednoznacznymi ocenami muszę poczekać na zimę, która da odpowiedź na wiele pytań.

Radosław knap: To nie wynika bezpośrednio z wprowadzenia zakazu handlu, choć ustawa przyspieszyła nieco ten proces. Stąd przebudowy typowych food courtów w części restauracyjne w wielu centrach handlowych, nie tylko w Warszawie.

Paweł Nawrot: Ludzie nie chcą jeździć do handlowego molocha, aby coś zjeść. Wybiorą raczej bliskie sąsiedztwo lokalizacji przy ulicy niż zatłoczony obiekt. Zaczynamy lepiej zarabiać, coraz bardziej cenimy sobie jakość i jesteśmy w stanie wydać na to więcej. Gastronomia i rozrywka nie utrzymają galerii. Potrzeba czegoś więcej. Do tego dochodzi rozpoczynająca się powoli transformacja ulic handlowych. Popatrzmy na plany władz Warszawy dotyczące ulic Brackiej i Szpitalnej – ta część ma szansę stać się deptakiem. Odżywa Nowy Świat. Miasto przygotowuje plany handlowe dla kolejnych rejonów.

Paweł Trojan: Obserwacja zmian przyzwyczajeń konsumenckich i ich kreowanie to obecnie temat kluczowy zarówno dla najemców, jak i wynajmujących. Jeśli właściwie zdefiniujemy zmiany zachodzące w strukturze społeczeństwa i oczekiwania klientów względem oferty handlowej, to niedługo nie będziemy mówić o centrach handlowych, a – nazwijmy to na potrzeby tej dyskusji – o miejscach spotkań. Liczę na to, że obiekty handlowe to będzie ciągle dobrze zaaranżowany fragment miasta, do którego ludzie będą chcieli przychodzić zwłaszcza w niepogodne dni, by celebrować życie towarzyskie. To nie jest nic złego, wręcz przeciwnie – potrzebujemy tego.

Radosław Knap: Zakupy też nie są niczym złym jako forma spędzania wolnego czasu. Uważam, że kształt ustawy i jej zapisy różnicują nieco formy zakupu: gastronomia i rozrywka mogą działać, a więc są dobrze postrzegane, a zakupy są zakazane, więc nie powinniśmy ich robić.

Jak bardzo będą musiały zmienić się centra handlowe, aby nie stracić na tych wszystkich zmianach, o których mówimy? Mam na myśli przebudowy i zmianę oferty.

Bertrand Jasiński: Dawniej układ galerii był tak projektowany, aby koncepty gastronomiczne były rozlokowane po całym obiekcie. Wówczas miało to uzasadnienie, dziś – w aspekcie niehandlowych niedziel – się nie sprawdza. Nasze sale zabaw najlepiej radzą sobie w lokalizacjach, gdzie gastronomia i rozrywka działają na wspólnej, wydzielonej przestrzeni. Natomiast lokale rozproszone, które funkcjonują z dala od pokrewnych sobie formatów, będą się zamykały w niedziele niehandlowe, ponieważ klient rzadko kiedy do nich trafi. Patrząc na to w ten sposób jesteśmy pewni, że galerie handlowe będą się zmieniały i przekształcały. Nie unikniemy pewnych roszad w obiektach, dokonywanych w celu skupienia tych funkcji w jednym miejscu – tak aby można było do tej części wejść niezależnie od reszty obiektu i nie odczuć skutków zakazu handlu. Dla przykładu zarządzamy takim obiektem w warszawskim Wilanowie. W niehandlowe niedziele działa tam sala zabaw, fryzjer, kantor, punkty gastronomiczne, biuro podróży, apteka. Jest to jedyne miejsce, w którym nie odnotowujemy spadków, a co więcej wzajemnie przyciągamy klientów.

Bożena Kaczanowska-Tajan: Przykładem tego, o czym mówimy jest nasz obiekt – Tarasy Zamkowe w Lublinie. Część gastronomiczna i rozrywkowa działają wspólnie na pierwszym piętrze i są połączone z ogrodem na dachu i tarasem widokowym. To rozwiązanie sprzyja tej grupie najemców, paradoksalnie widzimy wzrosty ich obrotów i odwiedzalności. Głównie dlatego, że nawet w niedziele niehandlowe ludzie przychodzą na nasz taras w celach rekreacyjnych, przy okazji korzystając z dostępnej oferty w centrum. Nasz nietypowy food court, z dobrze zaaranżowaną przestrzenią, stanowi niewątpliwie wartość dodaną obiektu. I właśnie w takie rozwiązania będziemy inwestować. Prowadzimy też akcje edukacyjne, aby poinformować klientów o możliwości korzystania z oferty gastronomiczno-rozrywkowej w niedziele wolne od handlu. Zauważamy też, na przykładzie naszych centrów Vivo!, że niezbędna jest koncentracja stref, tak aby klienci nie musieli przechodzić obok zgaszonych witryn, co zdecydowanie psuje doświadczenie zakupowe. Myślimy zatem o koncentracji najemców gastronomicznych i rozrywkowych w jednym punkcie i ułatwieniu dostępu do tej oferty, ponieważ są klienci, którzy wybierają się do obiektu jedynie w tym celu. Poza tym widzę, jak zmieniają się najemcy gastronomiczni, jak dostosowują się oni do nowych realiów – część z nich rozszerzyła działalność na dostawy i okazuje się to dobrą decyzją, która przynosi wzrost obrotów.

Paweł Trojan: Takie zmiany będą musiały nastąpić, ale jest zbyt wcześnie, aby dać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Trzeba jeszcze próbować wygenerować ruch klientów w istniejących obiektach. W naszym przypadku powinniśmy tę przewagę, którą dał nam ustawodawca, efektywnie wykorzystać. To wszystko, co dziś możemy powiedzieć. Przed nami bardzo ciekawy czas.

Przemysław Dwojak: Kiedy rynek nie był jeszcze tak bardzo nasycony, większość centrów handlowych powstawała według określonego schematu – operator spożywczy, galeria handlowa i np. kino, mały food court. Wszystko podporządkowane zwykłemu robieniu zakupów. Dziś przy nasyconym rynku wiemy, że taki model funkcjonowania centrum nie sprawdza się w każdym przypadku. Najlepiej radzą sobie obiekty właściwie sprofilowane do otoczenia, wielofunkcyjne lub wyspecjalizowane, naturalnie w dobrych lokalizacjach. Centra handlowe to w dużej mierze, obok świątyń zakupów, miejsca spotkań i spędzania wolnego czasu dla różnych segmentów klientów: rodzin z dziećmi, gimnazjalistów, studentów, singli, białych kołnierzyków, window shopperów itd. Wielu z nich podnosi jedynie wskaźnik odwiedzalności, co niekoniecznie przekłada się na obroty. W dłuższej perspektywie są to jednak potencjalni klienci, dlatego tych grup nie należy lekceważyć. Centrum handlowe jako produkt marketingowy musi myśleć o swojej grupie docelowej i działać tak, by właśnie ta grupa, czując, że jest w miejscu dla siebie, chciała wydawać w nim pieniądze.

Radosław Knap: Tu wchodzi w grę profilowanie obiektów i ich specjalizacja.

Przemysław Dwojak: Dokładnie tak. Profilowanie nakierowane na konkretną grupę klienta – tę, która w obiekcie zostawia lub powinna zostawiać najwięcej pieniędzy. To właśnie będzie działo się za pomocą marketingu, repozycjonowania, przebudów i zmian funkcjonalności obiektów. Przy nasyconym rynku możemy mówić o rynku klienta, a nie galerii. I przy nasyconym runku coraz bardziej widać koncentrację na kliencie.

Czy zakaz handlu odbija się na relacjach najemca – wynajmujący?

Bożena Kaczanowska-Tajan: Mamy bardzo dobre relacje z naszymi najemcami i bardzo o nie dbamy. Niedziele niehandlowe nie mają na to wpływu. Angażujemy najemców w projekty marketingowe i staramy się tworzyć ofertę wspólnie. Natomiast nie widzimy spadku obrotów, więc na razie nie zamierzamy podejmować decyzji o zmianie warunków umów z najemcami. Pamiętajmy, że wprowadzone ograniczenie dotyczy także wynajmujących. Nie mieliśmy sygnałów dotyczących obniżek i nie planujemy na razie takich kroków.

Paweł Nawrot: Ciągle jest zbyt wcześnie, aby o tym rozmawiać. Musi upłynąć co najmniej rok, aby wskazać konkretne zmiany. Trzeba poczekać na okres jesienno-zimowy, który pewnie da odpowiedzi na wiele pytań. Rozliczamy się z właścicielami galerii obrotowo rok do roku, więc potrzebujemy odniesienia. Jeśli spadną nam obroty poniżej zakładanego biznesplanu, to będziemy rozpoczynać takie rozmowy. Jednak jeszcze raz powtarzam: jest zbyt wcześnie na takie deklaracje. To, co w tej chwili możemy zrobić, to jedynie poprawiać jakość naszej oferty, aby klienci wybierali nasze lokale nawet w niedziele niehandlowe.

Bertrand Jasiński: Dyskusja o obniżce czynszów jest zależna od branży i jej wyników. Jeśli sklep odzieżowy zwiększył obroty rok do roku, a do tego nie funkcjonuje w wybrane niedziele, to nie musi płacić za te dni wynagrodzeń pracownikom, więc na zakazie tylko zyskał. Jeżeli natomiast ktoś działa we wszystkie niedziele, a przy tym odnotowuje spadki – to już jest inna rozmowa. W mojej ocenie centra będą się zmieniać na dwóch płaszczyznach. Pierwszej: lokacji najemców o podobnym charakterze w tym samym miejscu, aby można było skorzystać z oferty bez wrażenia pustego obiektu. Wyjątkiem będą na przykład kawiarnie, które powinny być rozproszone po obiekcie, i nie należy wykluczyć, że te, które będą w miejscach oddalonych od części działającej w niehandlową niedzielę, będą z założenia zamknięte i fakt ten będzie uwzględniany w stawkach czynszu. Drugi aspekt to modyfikacja oferty obiektu. Centra starają się czymś wyróżnić. Prowadzimy coraz więcej rozmów o takim zagospodarowaniu przestrzeni w galerii, aby zapewnić szeroką i spójną ofertę rozrywkową będącą destynacją samą w sobie. Dzięki temu wygenerujemy w obiekcie ruch i zasilimy inne branże prowadzące tam biznes.

Jak bardzo prawdopodobny jest scenariusz zamknięcia prowadzonych przez Państwa lokali w centrach handlowych nawet w niedziele, w które wolno handlować? Rozważacie Państwo taką opcję?

Paweł Trojan: Oczywiście… że nie. Zastanawiamy się raczej, jakie zmiany wprowadzić w modelu funkcjonowania kina przy zamkniętej całości obiektu. Na razie bacznie obserwujemy to, co się dzieje, wyciągamy wnioski i będziemy się starali reagować, tak aby wykorzystać okazję i przekuć ją w konkretne zyski.

Paweł Nawrot: Nie widzę powodu, aby zamykać nasze lokale w centrach handlowych, do których klient przychodzi, mimo zakazu handlu. Natomiast nie mogę tego wykluczyć przy słabo działających lokalizacjach.

Bertrand Jasiński: Jeśli lokalizacja nie jest w stanie osiągnąć progu rentowności, to widzę powody biznesowe, aby ją zamknąć. W naszym przypadku raczej nie wchodzi to w grę. Nie sądzę też, żeby centra handlowe zechciały zamknąć całą galerię w niedziele niehandlowe. To nie jest w ich interesie.

Bożena Kaczanowska-Tajan: Nie mamy planów zamknięcia całych obiektów w niedziele. ν

Wokół stołu zasiedli:

Bożena Kaczanowska-Tajan

szef działu wynajmu i zarządzania obiektami handlowymi w firmie Immofinanz. Bożena posiada dziesięcioletnie doświadczenie w sektorze nieruchomości komercyjnych, w tym pięcioletnie na rynku francuskim, gdzie pracowała dla takich firm, jak La Française AM, DTZ Jean Thouard czy Perial Asset Management. Od 2013 roku związana była z firmą Atrium European Real Estate, na stanowiskach business controller, a następnie asset manager.

Przemysław Dwojak

dyrektor, customer analytics & sales strategies, Gfk. Zarządza dwoma zespołami sales effectiveness & consumer insights zajmującymi się zagadnieniami takimi, jak ocena potencjałów inwestycyjnych, ścieżki zakupowe konsumentów, dźwignie sprzedaży i efektywność promocji, integracje i segmentacje danych, predykcje i analizy trendów. Jako ekspert ds. handlu uczestniczył w badaniach dla ponad 100 centrów handlowych oraz tworzeniu strategii ekspansji dla wielu sieci handlowych.

Bertrand Jasiński

prezes, Sale Zabaw Fikołki. Deweloper biznesowych projektów startupowych. Od 18 lat realizujący projekty również w centrach handlowych. Obecnie jest zaangażowany w takie projekty, jak: Kuźnia Kulturalna łącząca gastronomię z wydarzeniami kulturalnymi, Scena Kulturalna będąca letnim projektem realizowanym wspólnie z telewizją Polsat na polskim wybrzeżu, Museum Store będące siecią aktualnie 12 sklepów w muzeach i centrach nauki, puby sportowe The Beer Store i dynamicznie rozwijająca się sieć rozrywkowa pod nazwą Sale Zabaw Fikołki.

Radosław Knap

dyrektor generalny i członek zarządu Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH). Z organizacją związany jest od 2009 roku, gdy dołączył do jej struktur jako menedżer ds. rozwoju, zajmując się sprawami członkowskimi, a także rozwijając pionierskie projekty związane z bazą wiedzy, np. PRCH Turnover Index, Footfall Trends, Katalog Centrów Handlowych online. W 2015 roku awansował na stanowisko dyrektora generalnego i członka zarządu PRCH.

Paweł Nawrot

dyrektor ds. ekspansji Grupy Gastromall. Stanowisko dyrektora ds. ekspansji objął w 2016 roku, aby po roku awansować na pozycję dyrektora ds. ekspansji Europy Środkowo-Wschodniej.

Paweł Trojan

prezes sieci kinowej Oh Kino, związany z branżą kinową od wielu lat. Odpowiadał m.in. za inwestycje i rozwój sieci Multikino oraz innych spółek należących do Grupy ITI. Posiada również wieloletnie doświadczenie w zakresie organizacji i zarządzania procesami inwestycyjnymi. Obecnie rozwija własną sieć kin Oh Kino. Pod tą nazwą działają trzy obiekty, a trzy kolejne zostaną otwarte do końca tego roku.

Wydanie 9 (233) wrzesień 2018

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie