A tymczasem jedyną rzeczą na ustach wszystkich (mam nadzieję, że nie dosłownie) jest SARS-CoV-2. Czy bagatelizowanie pandemii byłoby popadnięciem w odmęty złego smaku? Być może właśnie tak powinienem ją potraktować w tym artykule: śmiać się wirusowi prosto w nos, by pomóc nam wszystkim zachować zdrowie psychiczne, jednak z zastrzeżeniem, że w żaden sposób nie umniejszam powagi sytuacji? Czy powinienem jednak przyjąć poważniejszy ton, by odzwierciedlić wpływ wirusa? Stanowczy, ponuro zdeterminowany, promujący „Keep Calm and Corona On” jako hasło przewodnie, które będziemy wkrótce oglądać na kubkach i koszulkach, przy założeniu, że wirus uspokoi się na tyle, byśmy mogli rzeczywiście osiągnąć względny spokój. Mógłbym też wykorzystać ten felieton, by bić na alarm. Albo mógłbym napisać go tak, jak gdyby koronawirus nigdy się nie wydarzył, pozwalając sobie na odrobinę bezmyślnego eskapizmu, by pozbyć się wszystkich myśli o ty