Szybki przegląd regionu

Rynek inwestycyjny i finansowy
Ponad 25 lat to długi okres. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że niektórych spośród czytających te słowa mogło nawet nie być jeszcze na świecie, kiedy „Eurobuild” opublikował swój pierwszy numer. Co więcej, CEE to szeroki region – czy istnieje zatem uzasadnienie, by łączyć te kraje, z których każdy ma własne tradycje i rynki?
Czytasz ten materiał, ponieważ objęty jest darmowym limitem. Kup pełny dostęp!

Niemcy to kraj, który nie od początku był uwzględniany w publikacjach „Eurobuildu”, ale to ten rynek sprawia, że nasz tytuł jest naprawdę magazynem Europy Środkowej. – Niemiecki rynek inwestycji w nieruchomości osiągnął wolumen transakcji w wysokości 34,3 mld euro w 2024 roku – o 21 proc. więcej niż w 2023 roku. Nieruchomości mieszkalne były najsilniejszą klasą aktywów, stanowiąc około jedną czwartą, a następnie nieruchomości logistyczne (23 proc.), handlowe (18 proc.) i biurowe (17 proc.) – mówi Kai Mende, CEO CBRE Germany. Jednak gospodarka, często postrzegana jako potęga Europy, wciąż wydaje się funkcjonować na niskim biegu. – Wielu deweloperów projektowych pozostaje ostrożnych, częściowo dlatego, że banki skupiają się obecnie głównie na działalności refinansującej – dodaje Mende. Niemniej gospodarka niemiecka nie tonie i może się odbić. – Pomimo wyzwań, które przed nią stoją, wskaźniki pustostanów nie poszybowały w górę. Rynek mieszkaniowy jest w pełni wynajęty, podobnie jak wiele rynków logistycznych. Chociaż na rynkach biurowych w dużych miastach odnotowano niewielki wzrost wskaźników pustostanów, to wciąż utrzymują się one na bardzo niskim poziomie. Nowoczesne nieruchomości w dobrych lokalizacjach spotykają się z nadwyżkowym popytem niemal wszędzie i oferują odpowiednio rosnące poziomy czynszów – argumentuje CEO CBRE w Niemczech.

Rzut oka na Węgry

– Dla sektora inwestycyjnego, zanim Węgry przystąpiły do UE, roczne wolumeny inwestycji na rynku nieruchomości komercyjnych utrzymywały się stale poniżej 300 mln euro – stwierdza Ferenc Ferulyas, partner zarządzający IO Partners Hungary. – Po akcesji w 2004 roku aktywność inwestorów gwałtownie wzrosła, głównie za sprawą międzynarodowych inwestorów instytucjonalnych. W latach 2004-2006 roczne wolumeny osiągały około 950 mln euro, a w 2007 roku rynek pobił rekord wszech czasów – prawie 2 mld euro inwestycji, poziom, którego nie widziano od tamtego czasu. Po kryzysie finansowym 2008 roku rynek odbudowywał się jedynie stopniowo. Choć w latach 2016-2019 nastąpiło wyraźne ożywienie, wolumeny transakcji nadal pozostawały poniżej szczytu z 2007 roku. Od 2019 roku aktywność inwestorów trenduje w dół, osiągając najniższy poziom dekady w 2024 roku — poniżej 500 mln euro. W ostatniej dekadzie obserwowaliśmy także wzmocnienie pozycji inwestorów lokalnych, którzy od początku lat 20. przodują w ponad połowie rocznych wolumenów inwestycyjnych, co porównywalne jest z ewolucją rynku czeskiego – wyjaśnia. – W 2025 roku jednak pojawiają się pierwsze oznaki nowego impulsu, co może zwiastować początek kolejnej hossy, prowadzącej do całkowitego wolumenu blisko 1 mld euro. W ciągu ostatnich 25 lat sektor biurowy w Budapeszcie przeszedł od kilku tysięcy mkw. nowoczesnej powierzchni do symbolicznej granicy 4 mln mkw. na początku 2022 roku. Na początku 2025 roku całkowity zasób powierzchni biurowej klasy A i B wynosił około 4,5 mln mkw. W 2000 roku było to poniżej 1,3 mln mkw. Z corocznymi dostawami 200-300 tys. mkw. i od 2010 roku z uwzględnieniem budynków właściciela w statystykach regionalnych zasoby przekroczyły 3 mln mkw. w 2010 roku. Kryzys 2008-2009 dotknął również biur: po 2010 roku wiele projektów spowolniło lub zostało wstrzymanych, a roczna podaż nowych powierzchni spadła poniżej 100 tys. mkw. Z wyjątkiem kilku wybitnych lat, wcześniejsze tempo nie powróciło. Obecnie apetyt na budowę wciąż słabnie, głównie z powodu kultury pracy zdalnej z czasów Covid‑19 i zmieniających się nawyków pracy. Aktywność najmu osiągnęła szczyt w 2019 roku, kiedy to podpisano umowy na niemal 640 tys. mkw., ze średnią wielkością transakcji około 950 mkw. Po spadku w czasie Covid‑19, w 2024 roku wolumen niemal zrównał się z tamtym poziomem (~502 tys. mkw.), ale średnia wielkość transakcji spadła poniżej 670 mkw. – mówi Ferenc Ferulyas.

Na koniec 2017 roku zasoby powierzchni magazynowej spekulacyjnej w Budapeszcie i okolicach przekraczały 2 mln mkw. Od tamtej pory rynek gwałtownie się rozbudował, dodając kolejne 1 mln mkw. w ciągu pięciu lat, sięgając około 3,8 mln mkw. w I kwartale 2025 roku. Popyt najemców wynosił około 100 tys. mkw. rocznie w początkach XXI w.; dzięki stałemu wzrostowi przekracza teraz 600 tys. mkw. Rekordowy był rok 2022, z najmem w wysokości prawie 680 tys. mkw. Średnia wielkość transakcji znacznie się różniła: do 2020 roku zazwyczaj poniżej 4,5 tys. mkw., ale od tamtej pory regularnie powyżej 6 tys. mkw., głównie dzięki boomowi e‑commerce i potrzebie dodatkowej powierzchni magazynowej. Według Ferenca Ferulyasa rynek przemysłowy nadal dynamicznie się rozbudowuje. W ostatnich latach silny wzrost odnotowały również duże miasta regionu: w całym kraju dostępnych jest obecnie 5,7 mln mkw. powierzchni spekulacyjnej, z prawie 170 tys. mkw. w budowie w tych lokalizacjach. Otoczenie Budapesztu również pozostaje aktywne – około 390 tys. mkw. jest obecnie w budowie. Sam region Budapesztu znacząco się rozszerzył: podczas gdy 25 lat temu logistyka koncentrowała się głównie wzdłuż korytarza M1–M7 w rejonie Páty, Biatorbágy i Törökbálint, nowe subrynki pojawiły się wzdłuż nowych odcinków obwodnicy i w miejskich strefach logistycznych. Dziś południowa strefa przemysłowa wzdłuż M0 w pobliżu Szigetszentmiklós i Dunaharaszti jest największa – przekracza 1,1 mln mkw.

– Węgry były na czele przemian gospodarczych, otwierając gospodarkę na kapitał zagraniczny i tym samym modernizując swoje struktury ekonomiczne przez ostatnie 25 lat, a zwłaszcza w latach 90. Jednak ten trend spowolnił pod koniec pierwszej dekady nowego tysiąclecia – wielki kryzys finansowy sprawił, że gospodarka potrzebowała bardzo dużo czasu, by się rozliczyć i odrobić straty, a rynek nieruchomości ożywił się dopiero w latach 2015-2016, w dużej mierze dzięki funduszom z UE. Mimo to rosnąca redystrybucja państwowa i ingerencja spowolniły rozwój gospodarki narodowej, co przełożyło się na niższe tempo wzrostu w ostatnich latach. Rynek powierzchni komercyjnych podążał za tym ogólnym trendem, i obecnie obserwujemy przytłumioną aktywność deweloperską, a w konsekwencji niskie zainteresowanie ze strony międzynarodowych inwestorów instytucjonalnych – wyjaśnia Ferenc Ferulyas.

Spojrzenie na Republikę Czeską

W 2023 roku Cushman & Wakefield świętował 30‑lecie w Czechach i napisał wówczas: „W ciągu ostatnich 30 lat powstały tu wszystkie obecne nowoczesne centra handlowe w liczbie 107, o łącznej powierzchni 2,6 mln mkw. Ulica handlowa w Pradze również się rozwinęła. Przez trzy dekady setki znaczących zagranicznych marek detalicznych z powodzeniem weszły na czeski rynek, podnosząc lokalny rynek detaliczny do poziomu porównywalnego z rynkami zachodnimi. Również nowoczesny rynek powierzchni magazynowo‑logistycznych wzrósł od zera od 1993 roku: pierwsze budynki wokół miast pojawiły się około połowy lat 90., a ich całkowita powierzchnia wynosi teraz ponad 11 mln mkw. Parki handlowe znane nam dziś istniały 30 lat temu; pierwszym był Avion Shopping Park Praha, zbudowany przed przełomem tysiącleci na Zličínie. Wkrótce zaczęły powstawać wokół większych i mniejszych miast w całym kraju, który ma dziś

270 parków handlowych o łącznej powierzchni blisko 2 mln mkw.”.

Rynek hotelowy Pragi składał się z 194 hoteli i około 38 tys. łóżek w 1993 roku; przez 30 lat liczba wzrosła do 547 hoteli i 80 tys. łóżek – całkowita pojemność noclegowa miasta wzrosła o 109 proc. W tym czasie zmieniło się wielu właścicieli hoteli – miały miejsce aż 72 transakcje w ciągu ostatnich 15 lat. Podczas 30 lat rozwoju na czeskim rynku inwestycji w nieruchomości sprzedano aktywa o łącznej wartości 900 mld koron czeskich, chociaż w Czechach handel nowoczesnymi nieruchomościami komercyjnymi rozpoczął się dopiero po wejściu do UE w 2004 roku. Cushman & Wakefield stwierdził także, że „rynek biurowy rozwinął się przez 30 lat do dzisiejszych 3,5 mln mkw. powierzchni klasy A według standardów zachodnioeuropejskich. Pierwszym takim projektem był budynek IBC na granicy centrum Pragi i Karlína, a potem pojawiły się kolejne oddzielne budynki komercyjne, tworzące różne huby komercyjne wokół miasta. Od 2002 roku Chodov z kompleksem The Park był jednym z pierwszych takich hubów – i dziś trudno wyobrazić sobie miejsce, gdzie autostrada D1 wjeżdża do Pragi, bez dużej galerii i rzędu biurowców z renomowanymi logami na elewacji. Podobnie w pobliżu powstał kompleks Brumlovka w 2003 roku, który rozwinął się mimo braku stacji metra. Największy rozwój miał miejsce w dzielnicy Karlín – z Danube House, pierwszym budynkiem kompleksu River City, ukończonym w 2002 roku, kiedy to stolica Czech doświadczyła katastrofalnej powodzi”.

Według danych CBRE, w 1999 roku w Pradze było dostępne 1,3 mln mkw. powierzchni biurowej, z czego prawie jedna trzecia znajdowała się w samym centrum. Od tego czasu zaczęły powstawać znaczące huby biurowe – obecnie jest ich jedenaście. Całkowita powierzchnia do wynajęcia potroiła się do obecnych 3,9 mln mkw. Wraz z boomem narzędzi cyfrowych i technologii, takich jak wideokonferencje i usługi w chmurze, centra coworkingowe zyskały na popularności i obecnie stanowią 4 proc. całkowitej powierzchni biurowej stolicy.

Rzut oka na Rumunię

Według Vlada Saftoiu, szefa działu badań w Cushman & Wakefield Echinox Romania: – W ciągu ostatnich 25 lat rynek nieruchomości w Rumunii przeszedł niezwykłą transformację we wszystkich głównych sektorach – biurowym, handlowym i przemysłowym – od mniej niż 100 tys. mkw. takich powierzchni w 2000 roku do 17 mln mkw. w 2025 roku, stając się rynkiem dojrzałym i zróżnicowanym. Nowoczesny zasób biurowy w 2000 roku był minimalny (około 25 tys. mkw.), podczas gdy do 2025 roku wzrósł w Rumunii do ponad 4,5 mln mkw. Wśród głównych graczy (z ponad jedną trzecią nowoczesnego zasobu) znajdują się: Globalworth, Paval Holding, CPI Property Group, AFI Europe, Iulius Group & Atterbury Europe i One United Properties. Rynek handlowy w 2000 roku składał się tylko z dwóch centrów: Bucharest Mall (Anchor Grup) i Iulius Mall Iași (Iulius Group). W 2025 roku zasoby sięgnęły 4,7 mln mkw., z głównymi właścicielami: NEPI Rockcastle (RPA), MAS & Prime Kapital (RPA), Iulius Mall & Atterbury Europe (Rumunia/RPA), CPI Property Group (Czechy), AFI Europe (Izrael) i M Core (Wielka Brytania). W 2000 roku nie było nowoczesnych zasobów przemysłowych – istniały jedynie starsze obiekty z czasów komunistycznych. Ten segment błyskawicznie rozwinął się do 7,7 mln mkw. w 2025 roku, z CTP (Holandia) i WDP (Belgia) kontrolującymi ponad 60 proc. rynku, ponieważ inni aktywni gracze to P3 (Singapur), VGP (Belgia) czy Logicor (Chiny) – wyjaśnia Vlad Saftoiu.

Zapytany, co było dla niego największym zaskoczeniem w ciągu ostatnich 25 lat, Vlad Saftoiu odpowiedział: – Pojawienie się i siła kapitału rumuńskiego na rynku, który generalnie zdominowany jest przez inwestorów zagranicznych. Firmy rumuńskie, takie jak Paval Holding, Iulius Group, Forte Partners, Genesis Development i One United Properties stopniowo stały się jednymi z najbardziej znaczących właścicieli nowoczesnych powierzchni w całym kraju – zmiana, która ilustruje nie tylko dojrzałość lokalnego środowiska inwestycyjnego, ale także pewność siebie i zdolność rumuńskich przedsiębiorstw do konkurowania z globalnymi inwestorami instytucjonalnymi.

A mówiąc szerzej…

Mówiąc ogólnie o całym regionie, Grzegorz Sielewicz, szef działu analiz ekonomicznych i rynkowych CEE w Colliersie, stwierdził: – Ostatnie 25 lat to niezwykła transformacja gospodarcza w Europie Środkowo‑Wschodniej. Po upadku reżimów komunistycznych na początku lat 90. te gospodarki rozpoczęły ambitną podróż od systemów centralnie planowanych do gospodarek rynkowych: przeprowadzono reformy – prywatyzacja państwowych aktywów, liberalizacja rynków i integracja z Unią Europejską. Ta transformacja, choć wymagająca, przyniosła znaczący rozwój gospodarczy, poprawę standardów życia i integrację z gospodarką światową. Dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym, zwiększeniu handlu i przyspieszonej konsumpcji krajowej, kraje CEE odnotowały solidne tempo wzrostu. Na początku wieku średni wzrost PKB wynosił blisko 5 proc. rocznie, a poziom życia szybko rósł. Członkostwo w UE przyspieszyło reformy instytucjonalne i zapewniło dostęp do funduszy rozwojowych, pomagając krajom CEE zmniejszyć dystans do Europy Zachodniej. Pomimo spowolnienia z powodu globalnego kryzysu finansowego 2008-2009, region się odrodził, a konwergencja z zachodnią Europą trwała. Region odbił się dużo szybciej po recesji pandemicznej niż kraje Europy Zachodniej. Dziś gospodarki CEE charakteryzują się silnymi sektorami produkcyjnymi, rosnącą innowacyjnością i wykwalifikowaną siłą roboczą. Wciąż pozostają wyzwania, takie jak spadek liczby ludności i konieczność dalszej innowacji, ale region jest dobrze przygotowany do dalszego wzrostu, a PKB per capita systematycznie zbliża się do średnich UE. Oczekuje się, że komercyjne nieruchomości w CEE skorzystają na trwającym wzroście gospodarczym, inwestycjach infrastrukturalnych oraz strategicznej roli regionu jako celu nearshoringu dla europejskich łańcuchów dostaw – tłumaczy. – Jako osoba aktywna na rynku nieruchomości CEE od początku lat 2000., mogę z pewnością powiedzieć, że rynek dzisiaj wygląda zupełnie inaczej – mówi Kevin Turpin, kierownik ds. kluczowych klientów EMEA w Capital Markets, Colliers. Kontynuuje: – W 2000 roku rynek był w dużej mierze zdominowany przez deweloperów, z ograniczonym kapitałem instytucjonalnym i niedostateczną transparentością. Ramy prawne były słabo rozwinięte, a modernizacja magazynów i biur – wyraźnie niewystarczająca. Rynek był fragmentaryczny, a inwestorzy musieli często radzić sobie z działalnością w środowisku wysokiego ryzyka. A dziś? Transformacja jest niezwykła! Tempo rozwoju gospodarczego robi wrażenie, a rynek stał się wysoce instytucjonalny, z międzynarodowymi deweloperami, inwestorami, pożyczkodawcami i najemcami głęboko osadzonymi w większości głównych krajów CEE. W ostatnich latach zaobserwowaliśmy wzrost i dominację kapitału krajowego, szczególnie z Czech i Węgier, ponieważ geopolityka i inne czynniki zmieniły pejzaż inwestorów. Transparentność również znacząco się poprawiła, szczególnie w Polsce i Czechach, gdzie standardy są często porównywalne z Europą Zachodnią. Niektóre rynki jednak wciąż cierpią z powodu złego postrzegania przez inwestorów zagranicznych. Gdyby ci ostatni poświęcili czas na wizytę, odkryliby, że rynki są znacznie bardziej zróżnicowane, z silnymi, dobrze ugruntowanymi „podrynkami” we wszystkich głównych klasach aktywów.

Kategorie

Twoje zamówienie
Twoje dane
Ilość kont dostępowych
Każde konto zapewnia niezależy dostęp na jednym urządzeniu. Dodatkowe konta dostępowe będziesz mógł utworzyć w ustawieniach konta.
Dane fakturowe
Podsumowanie zamówienia
Net price
Kont dostępowych #
Zamówienie netto
Podatek VAT (%)
Zamówienie brutto
Bezpiecze płatności zapewnia

Nie przegap najnowszego wydania