Od raczkowania do dojrzałości
Rynek inwestycyjny i finansowy
Od roku 2000 – a więc niemal od początków istnienia „Eurobuildu” – w polski sektor nieruchomości zainwestowano niemal 85 mld euro. Wówczas rynek wciąż był na bardzo wczesnym etapie rozwoju, zaledwie dekadę po upadku komunizmu. Najlepiej jednak skalę tej transformacji można zobaczyć, porównując ówczesne wolumeny inwestycyjne – sięgające setek milionów euro – z miliardami euro, które obecnie regularnie zmieniają właściciela każdego roku. Łączny wolumen inwestycji po raz pierwszy przekroczył miliard euro w 2004 roku, a prawdziwy rozkwit nastąpił w czasie hossy w roku 2006, kiedy to transakcje osiągnęły wartość około 4,5 mld euro. To właśnie wtedy inwestorzy zagraniczni zaczęli się angażować na poważnie, po tym jak Polska wstąpiła do Unii Europejskiej w 2004 roku. Co ciekawe, mniej więcej taki sam wynik prognozowany jest na bieżący rok – jednak, jak pokażemy dalej, rynek od tego czasu przeszedł wiele wzlotów i upadków.
Od ryzyka do pewności
– W latach 2000-2003 polski rynek inwestycyjny charakteryzował się wysokim ryzykiem i ograniczoną płynnością, co utrzymywało stopy kapitalizacji na relatywnie wysokim poziomie. Stopy kapitalizacji dla nieruchomości biurowych typu prime wynosiły 10-11 proc., podczas gdy w sektorze handlowym i przemysłowym często przekraczały 12 proc. – wspomina Piotr Kaszyński, partner zarządzający w Newmark Polska, który również obserwował rozwój polskiego rynku z bliska, pracując w branży doradztwa nieruchomości od blisko 25 lat. Dominującym sektorem pod względem wolumenu inwestycyjnego w roku 2000 były biura, które stanowiły niemal 90 proc. całkowitej wartości transakcji, natomiast sektor przemysłowy wypełniał pozostałą część. W kolejnych latach sektor handlowy zaczął rywalizować z biurami o pozycję lidera, w wielu przypadkach przejmując prym w udziałach rocznych wolumenów. Ponieważ jednak Polska była wówczas postrzegana jako rynek wschodzący, stosunek ryzyka do potencjalnego zysku – czyli oczekiwany zysk w porównaniu do możliwej straty – odzwierciedlał się w znacznie wyższych stopach kapitalizacji niż obecnie, jak wyjaśnia dalej: – Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku i napływie kapitału zagranicznego, stopy kapitalizacji zaczęły stopniowo się kompresować. Pomimo okresów globalnych zawirowań – w tym wielkiego kryzysu finansowego, pandemii Covid-19 i gwałtownych podwyżek stóp procentowych, które nastąpiły później – stopy zwrotu z nieruchomości nie powróciły do poziomów sprzed 2004 roku. Na koniec pierwszego kwartału 2025 roku stopy kapitalizacji dla nieruchomości biurowych typu prime wynosiły około 5,75 proc., natomiast dla aktywów handlowych i przemysłowych odpowiednio 6,50 i 6,25 proc. – tłumaczy. A kim byli ci pierwsi międzynarodowi inwestorzy, którzy wówczas zaczęli poważnie interesować się polskimi nieruchomościami? I jak zmienił się profil inwestycyjny od tamtego czasu? – Od początku funkcjonowania rynku inwestycji w nieruchomości komercyjne w Polsce, nieruchomości były nabywane przede wszystkim przez inwestorów ze Stanów Zjednoczonych i Europy, w tym z Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii, Francji i Niderlandów – odpowiada Piotr Kaszyński. Jak jednak dodaje, w ostatnich latach zaczęło się to zmieniać – polski rynek przyciąga coraz większe zainteresowanie funduszy inwestycyjnych z Azji (w szczególności z Singapuru i Chin) oraz Bliskiego Wschodu. Na rynku pojawili się również regionalni gracze – szczególnie z Czech, Węgier i państw bałtyckich – a także coraz bardziej aktywny staje się kapitał lokalny. Choć nadal odpowiada on za mniejsze wolumeny transakcyjne, to jednak liczba transakcji z udziałem tych podmiotów systematycznie rośnie.
Rzut oka na biurowce
W 2000 roku nowoczesne zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wynosiły około 1 mln mkw. – z czego lwia część znajdowała się w centralnych dzielnicach miasta, takich jak Śródmieście czy Mokotów. Stołeczny rynek był wówczas praktycznie jedynym znaczącym hubem biurowym w Polsce. – Poziom pustostanów w tym czasie przekraczał 20 proc., co oznaczało silną konkurencję między właścicielami budynków, walczącymi o najemców. Jednocześnie warunki najmu były korzystne dla firm poszukujących powierzchni biurowych – czynsze efektywne często znacząco odbiegały od stawek wywoławczych – wspomina Tomasz Czuba, dyrektor działu wynajmu powierzchni biurowych w JLL Polska. – W 2000 roku dominowały biura w formule zamkniętych gabinetów – układ open space nie był jeszcze powszechnie stosowany. Najemcy oczekiwali raczej tradycyjnych rozwiązań – układu korytarzowego, pokoi dla menedżerów i sekretariatów. Dopiero w połowie lat 2000. nastąpił wyraźny zwrot w kierunku przestrzeni otwartych, co było efektem zmian kultury pracy oraz dążenia firm do zwiększenia efektywności operacyjnej – dodaje.
Do najważniejszych projektów biurowych, ukończonych w Warszawie w 2000 roku, należały m.in. Warsaw Trade Tower (budynek oddany do użytkowania pod koniec 1999 roku, ale skomercjalizowany w roku kolejnym), Rondo 1 (część niższa) oraz Warsaw Financial Center, który w tym czasie był już w pełni wynajęty i funkcjonował jako flagowy przykład nowoczesnego biurowca w standardzie klasy A.
Z biegiem lat polski rynek biurowy zaczął się dywersyfikować. W miastach regionalnych, takich jak Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań i Katowice, zaczęły powstawać kolejne nowoczesne kompleksy biurowe, obsługujące zarówno firmy lokalne, jak i globalne centra usług wspólnych. Na koniec pierwszego kwartału 2025 roku całkowita podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w Polsce przekroczyła 13 mln mkw., z czego niemal 6,3 mln mkw. znajdowało się poza Warszawą.
Wydatki i zakupy
Wzrost polskiej gospodarki systematycznie przewyższał tempo rozwoju krajów Europy Zachodniej. W 2000 roku PKB per capita w Polsce wynosił mniej niż 50 proc. średniej dla krajów OECD, jednak w 2024 roku osiągnął już poziom 82 proc. Wraz z rozwojem gospodarki rosła również siła nabywcza konsumentów oraz zapotrzebowanie na nowoczesny handel detaliczny, który na początku lat 90. był praktycznie nieobecny – aż do momentu pojawienia się centrów handlowych pierwszej generacji, czyli hipermarketów z niewielkimi pasażami handlowymi. Pierwszymi międzynarodowymi markami, które weszły na polski rynek, były m.in. Géant, Carrefour, Tesco, Intermarché oraz Auchan.
Jednak do roku 2000 całkowita powierzchnia handlowa w Polsce wynosiła zaledwie 3,1 mln mkw., co przekładało się na poziom nasycenia około 80 mkw. na tysiąc mieszkańców. Po latach intensywnego rozwoju handlu, wskaźnik ten wzrósł ponad pięciokrotnie i obecnie wynosi około 440 mkw. na tysiąc mieszkańców, natomiast całkowite zasoby powierzchni handlowej wynoszą obecnie 16,8 mln mkw. – według danych Cushman & Wakefield.
Zdaniem Michała Masztakowskiego, szefa działu powierzchni handlowych w Cushman & Wakefield: – Kulminacją tego rozwoju były lata 1997-2003, kiedy to rynek był zasilany średnio 650 tys. mkw. nowej powierzchni rocznie, z czego aż 68 proc. przypadało na największe ośrodki miejskie, takie jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań. Rekordowy był rok 1999, na rynek trafiło wówczas ponad 1 mln mkw. powierzchni. Dwa lata później – w 2001 roku – odnotowano kolejny szczyt z 830 tys. mkw. nowej podaży – podaje ekspert.
W tym czasie dominowały duże projekty – przeciętna powierzchnia jednego centrum wynosiła 18,5 tys. mkw., a w ciągu kilku lat powstało aż 17 obiektów handlowych o powierzchni przekraczającej 40 tys. mkw. Dla porównania – obecnie przeciętna wielkość nowego projektu to 17,3 tys. mkw., a tak duże inwestycje są dziś rzadkością. Na początku XXI wieku klasyczne centra handlowe stanowiły około 80 proc. rynku, a 15 proc. przypadało na duże obiekty typu DIY lub formaty cash & carry. Co istotne, rozwój rynku handlowego okazał się odporny na globalny kryzys finansowy z lat 2007-2009, dzięki stabilnemu popytowi krajowemu i stosunkowo niskiemu poziomowi zadłużenia gospodarstw domowych.
Jednak w ciągu ostatnich trzech lat proporcje różnych formatów uległy radykalnej zmianie – aż 89 proc. nowej podaży to parki handlowe, podczas gdy udział centrów handlowych tak bardzo zmalał, że obecnie notuje się ujemny bilans – więcej centrów się zamyka, niż otwiera lub rozbudowuje. Łącznie centra handlowe i parki handlowe stanowią obecnie niemal 13,6 mln mkw. całkowitych zasobów, co plasuje Polskę na szóstym miejscu w Europie, a w ubiegłym roku uplasowało ją na drugim miejscu w Europie pod względem wielkości nowo dostarczonej powierzchni handlowej – co siódmy nowy metr kwadratowy powierzchni handlowej powstał właśnie w Polsce, według danych C&W.
– Początki nowoczesnego rynku powierzchni handlowej w Polsce to historia dynamicznej ekspansji, w której międzynarodowi gracze odegrali kluczową rolę – zarówno jako deweloperzy, jak i inwestorzy – kontynuuje Michał Masztakowski. – W latach 90. i na początku XXI wieku najbardziej aktywne były firmy z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. To one jako pierwsze dostrzegły potencjał transformującego się rynku i zaryzykowały inwestowanie w kraju, który dopiero budował swoją pozycję w Europie – mówi.
W tym okresie na rynku obecne były takie firmy, jak GTC, ECE Projektmanagement, Ingka Group (dawniej Ikea Centres), Klépierre, TK Development, Metro AG, Apsys oraz King Cross. Ich flagowe inwestycje, takie jak Galeria Mokotów w Warszawie (1998), Galeria Dominikańska we Wrocławiu (1999), M1 Marki (2000), Galeria Krakowska (budowa rozpoczęta w 2004), CH Manufaktura w Łodzi (ukończona w 2005) i Silesia City Center w Katowicach (budowa rozpoczęta w 2002 roku), wyznaczyły nowy standard funkcjonowania handlu w Polsce. Z czasem na rynku zaczęli się pojawiać również polscy deweloperzy i inwestorzy, coraz śmielej konkurując z graczami międzynarodowymi. – MMG, Gemini Holding, Rank Progress – szczególnie aktywni w mniejszych miastach – oraz Echo Investment to tylko niektóre firmy, które odegrały istotną rolę w dalszym kształtowaniu rynku – dodaje Masztakowski. – Wraz z rozwojem sektora w Polsce wykształciła się także silna grupa specjalistów – z doświadczeniem w zakresie rozwoju, inwestycji i operacji – którzy dziś z powodzeniem realizują projekty nie tylko w kraju, ale również na rynkach zagranicznych – przekonuje ekspert.
Epoka przemysłowa
Transformacja polskiego sektora przemysłowego była równie przełomowa. Na początku lat 90. był on w dużej mierze nieefektywny, oparty na przestarzałych technologiach, pozbawiony kapitału i często nierentowny. Jednak w ciągu trzech dekad Polska przekształciła się w jedno z głównych centrów produkcyjnych w Europie, szczególnie dla branż takich, jak motoryzacja, AGD, elektronika, meblarstwo i logistyka. W 2000 roku Polska posiadała zaledwie 500 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej – głównie wokół Warszawy i Poznania – zrealizowanej przez międzynarodowych deweloperów, takich jak Prologis i Panattoni, którzy jako pierwsi dostrzegli potencjał Polski jako hubu dystrybucyjnego i produkcyjnego. Obecnie kraj dysponuje ponad 32 mln mkw. nowoczesnej powierzchni przemysłowej i logistycznej. – To, co wydarzyło się na rynku powierzchni magazynowych w Polsce w ciągu ostatnich dwóch dekad, można określić mianem skoku cywilizacyjnego – mówi Krzysztof Misiak, head of Cushman & Wakefield w regionie CEE. – Zaczynaliśmy niemal od zera, a dziś jesteśmy jednym z najważniejszych rynków w Europie, jeśli chodzi o logistykę i produkcję. Obok Niemiec, Holandii i Francji – Polska to czwarty największy rynek magazynowy w UE – dodaje. Obecnie rynek ten charakteryzuje się wysokim stopniem nowoczesności i zróżnicowania – obejmuje zarówno tradycyjne magazyny wielkopowierzchniowe, jak i obiekty miejskie, BTS-y (built-to-suit), BTO (built-to-own), chłodnie oraz centra dystrybucyjne. Polska staje się również miejscem coraz bardziej zaawansowanej produkcji – sektory elektromobilności, farmacji, przetwórstwa spożywczego czy lotnictwa lokują tu swoje zakłady.
Wartość inwestycji zagranicznych bezpośrednich (FDI) w sektorze produkcji w Polsce przekroczyła 35 mld euro tylko w ostatnich pięciu latach (2019-2023). Do największych inwestorów należą LG, Mercedes-Benz, Intel, Toyota, Volkswagen, Stellantis, PepsiCo, Umicore i Northvolt. – Sukces sektora przemysłowego zawdzięczamy kilku czynnikom – położeniu geograficznemu, wykwalifikowanej sile roboczej, członkostwu w UE, rozbudowie infrastruktury i konsekwentnej polityce wspierającej inwestycje – tłumaczy Krzysztof Misiak. – W ostatnich latach ogromną rolę odegrała również pandemia i wojna w Ukrainie, które przyspieszyły proces nearshoringu i friendshoringu. Polska jest jednym z głównych beneficjentów tego trendu – dodaje.
Warto również zauważyć rosnące zainteresowanie inwestorów funduszowych sektorem przemysłowym – w 2023 roku stanowił on 56 proc. całkowitego wolumenu transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce.
Biura i praca
Na początku lat 90. Warszawa praktycznie nie posiadała nowoczesnych powierzchni biurowych. Praca w biurze była wciąż nowością, a tzw. „open space” kojarzył się z czymś egzotycznym. W 1993 roku powstał pierwszy biurowiec klasy A – Curtis Plaza – o powierzchni 11 tys. mkw. Wkrótce potem na stołeczny rynek wkroczyli międzynarodowi deweloperzy, m.in. GTC, Skanska, Echo Investment, Immobel czy Hines, co rozpoczęło trwający dekady boom budowlany. Dziś Warszawa jest największym rynkiem biurowym w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, z ponad 6,2 mln mkw. nowoczesnej powierzchni. W miastach regionalnych – takich jak Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań czy Łódź – znajduje się kolejne 6 mln mkw. Łącznie daje to ponad 12 mln mkw. nowoczesnych biur – czyli ponad 1000 razy więcej niż w 1993 roku. – W ciągu 30 lat Polska zbudowała dojrzały, zdywersyfikowany rynek biurowy, który nie tylko przyciąga największe światowe firmy, ale także pozwala im się rozwijać i prowadzić działalność na skalę globalną – mówi Katarzyna Lipka, head of Strategic Advisory & Research, Cushman & Wakefield Polska. – Polska to obecnie jedna z najważniejszych lokalizacji dla sektora usług biznesowych (BPO/SSC/GBC) na świecie, z ponad 435 tys. pracowników zatrudnionych w tym sektorze. Nasze miasta oferują nie tylko nowoczesne powierzchnie, ale również wysokiej jakości infrastrukturę, zaplecze akademickie i atrakcyjny styl życia – przekonuje ekspertka.
Pandemia Covid-19 radykalnie zmieniła sposób, w jaki pracujemy. Upowszechniła model hybrydowy i zwiększyła znaczenie jakości biura jako miejsca spotkań, współpracy i budowania kultury organizacyjnej. Trendy takie, jak wellbeing, ESG, elastyczność czy technologia stały się kluczowe przy projektowaniu przestrzeni biurowych. W odpowiedzi na te zmiany wiele firm zdecydowało się na relokacje, konsolidacje lub modernizacje swoich biur. Zmniejszył się również popyt na starsze budynki, co w naturalny sposób przyspieszyło proces „flight to quality” – migracji najemców do lepszych lokalizacji, zrównoważonych budynków i przestrzeni wspierających produktywność oraz komfort pracowników. – Biuro stało się nie tylko miejscem pracy, ale przede wszystkim narzędziem budowania zaangażowania, tożsamości i innowacyjności – dodaje Katarzyna Lipka. – Dlatego obserwujemy wzrost zainteresowania najlepszymi budynkami – certyfikowanymi, inteligentnymi, z bogatą ofertą usług i udogodnień. Takie obiekty są też bardziej odporne na zmienność rynkową i mają większą wartość inwestycyjną – zapewnia.
Handel i konsumpcja
Na początku lat 90. w Polsce nie było ani jednego centrum handlowego w zachodnim stylu. Konsumpcja odbywała się głównie w sklepach osiedlowych, na bazarach i targowiskach. W 1993 roku rozpoczęła się budowa pierwszego nowoczesnego centrum handlowego – Warszawa Ursynów Shopping Center (dzisiejsze Centrum Ursynów). W 1997 roku otwarto pierwsze centra nowej generacji: Promenada i Panorama w Warszawie oraz King Cross Praga – z pierwszym w Polsce hipermarketem Géant. Zaledwie kilka lat później polski krajobraz handlowy całkowicie się zmienił. Pojawiły się sieci supermarketów (Tesco, Carrefour, Auchan), dyskontów (Biedronka, Lidl, Netto) oraz centrów handlowych i outletów w całym kraju. W 2000 roku działało już ponad 100 centrów handlowych. W 2024 roku jest ich ponad 600 – oferujących łącznie ponad 12 mln mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej.
– W ciągu trzech dekad Polska przeszła niezwykłą transformację: z rynku niedoboru do jednego z najbardziej nasyconych i konkurencyjnych rynków handlowych w Europie – mówi Marta Mikołajczyk-Pyrć, head of Retail Agency, Cushman & Wakefield Polska. – Polscy konsumenci są dziś bardzo wymagający, mobilni i świadomi trendów. Oczekują nie tylko szerokiej oferty, ale także doświadczeń, emocji i wartości dodanej – zauważa ekspertka.
W ostatnich latach sektor handlowy musiał się zmierzyć z wieloma wyzwaniami: pandemią Covid-19, ograniczeniami handlu w niedziele, inflacją i wzrostem kosztów. Zmieniły się też preferencje konsumentów – coraz większe znaczenie mają zakupy online, zrównoważony rozwój, lokalność i personalizacja. W odpowiedzi na te zmiany centra handlowe przechodzą metamorfozę. Stają się miejscami spotkań, rekreacji i kultury. Rozwijają ofertę gastronomiczną, rozrywkową i usługową. Wprowadzają nowe formaty – retail parków, convenience centers, showroomów i konceptów omnichannel. – Przyszłość handlu to integracja kanałów, elastyczność i koncentracja na kliencie – podkreśla Marta Mikołajczyk-Pyrć. – Dlatego najemcy i właściciele coraz częściej współpracują nad tworzeniem unikalnych, angażujących przestrzeni, które odpowiadają na zmieniające się potrzeby społeczności lokalnych i globalne trendy – dodaje.
Magazyny i logistyka
Sektor handlowy i biurowy przez wiele lat stanowiły lwią część rynku inwestycyjnego, w niektórych latach odpowiadając za ponad 90 proc. rocznych wolumenów transakcji. Jednak od 2020 roku zainteresowanie inwestorów zaczęło się stopniowo przesuwać na inne sektory, zwłaszcza na alternatywne klasy aktywów, z wyraźnym naciskiem na segment przemysłowy, który od tego czasu dominuje pod względem wartości transakcji. Sektory handlu detalicznego i biur dopiero teraz odrabiają straty po pandemii.
W roku 2000 łączna powierzchnia magazynowo-przemysłowa w Polsce nie przekraczała 1 mln mkw. i składała się głównie ze starszych, niskiej jakości obiektów magazynowych i produkcyjnych, zlokalizowanych przede wszystkim w strefach przemysłowych Warszawy oraz wzdłuż głównych linii kolejowych i dróg krajowych. Przełom nastąpił wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej, co zainicjowało dynamiczny rozwój tego sektora. Od tego czasu całkowite zasoby powierzchni magazynowej przekroczyły 35 mln mkw., a w latach 2017-2024 rynek notował rekordowy wzrost, z przeciętnym rocznym przyrostem około 3 mln mkw. nowej powierzchni, według danych firmy Newmark. – Polska to dziś jeden z najszybciej rozwijających się rynków magazynowych w Europie – mówi Piotr Kaszyński, Newmark Polska. – Pod względem całkowitej powierzchni magazynowej zajmujemy czwarte miejsce w Europie, za Niemcami, Wielką Brytanią i Francją, jednocześnie szybko zmniejszając dystans do liderów. Do naszych głównych atutów należą strategiczne położenie geograficzne, dostępność gruntów oraz szybki rozwój infrastruktury. W porównaniu do rynków zachodnioeuropejskich Polska wyróżnia się silnym potencjałem ekspansji i szybkim tempem rozwoju. Analitycy prognozują, że zasoby magazynowe będą rosnąć w tempie 7-9 proc. rocznie w najbliższych latach, podczas gdy na pozostałych głównych rynkach europejskich oczekiwany wzrost wynosi 1-2 proc. – komentuje.
Profil najemców sektora przemysłowego także uległ zmianie. Początkowo dominowali w nim detaliści i lekkie przedsiębiorstwa produkcyjne, korzystające głównie z powierzchni do magazynowania i dystrybucji towarów do sieci sklepów. Obecnie kluczową rolę odgrywają operatorzy logistyczni i firmy 3PL, a Polska stała się jednym z najważniejszych hubów logistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. – Rynek magazynowy nie tylko rośnie ilościowo, ale także jakościowo – podkreśla Piotr Kaszyński. – Coraz większy nacisk kładzie się na energooszczędność, neutralność klimatyczną, technologie Internetu Rzeczy (IoT) oraz wdrażanie standardów ESG. Jednocześnie rynek się geograficznie dywersyfikuje – oprócz głównych centrów logistycznych, rośnie znaczenie mniejszych miast i lokalizacji przy granicach, takich jak Rzeszów, Białystok czy Zielona Góra, co świadczy o rosnącej dojrzałości i zasięgu tego sektora – zauważa ekspert z Newmarka.
Rynek mieszkaniowy
Rynek mieszkaniowy w Polsce przeszedł w ostatnich dwóch dekadach ogromną transformację. W roku 2000 dominowały w nim jeszcze tradycyjne bloki z wielkiej płyty oraz starsze budownictwo z okresu PRL-u, a liczba nowych inwestycji była ograniczona. W kolejnych latach obserwowano silny rozwój sektora deweloperskiego, co pozwoliło na zwiększenie podaży nowych mieszkań, zwłaszcza w największych miastach, takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk. Rosnące zapotrzebowanie wynikało zarówno z dynamicznej urbanizacji, wzrostu liczby gospodarstw domowych, jak i poprawy sytuacji ekonomicznej Polaków. W efekcie w latach 2010-2020 liczba oddawanych do użytku mieszkań wzrosła kilkukrotnie, a deweloperzy inwestowali w projekty o zróżnicowanym standardzie i lokalizacji, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom rynku. – Polski rynek mieszkaniowy jest dziś jednym z najważniejszych segmentów gospodarki i kluczowym obszarem inwestycyjnym – zauważa Anna Nowak, ekspertka rynku nieruchomości. – Popularność najmu rośnie, co stymuluje rozwój segmentu inwestycyjnego, zwłaszcza w dużych miastach i ich aglomeracjach. Coraz częściej powstają też mieszkania o podwyższonym standardzie i projekty typu build-to-rent, które odpowiadają na potrzeby różnych grup społecznych – komentuje.
Wyzwania branży mieszkaniowej to między innymi rosnące ceny materiałów budowlanych, koszty gruntów oraz zaostrzające się regulacje prawne i środowiskowe, które wpływają na tempo realizacji inwestycji. Mimo to prognozy na kolejne lata są optymistyczne, zwłaszcza wobec utrzymującego się popytu wewnętrznego i rosnącego zainteresowania zagranicznych inwestorów. – Nieruchomości mieszkaniowe w Polsce zyskują na atrakcyjności jako klasa aktywów o relatywnie stabilnej stopie zwrotu – mówi Anna Nowak. – Inwestorzy coraz częściej dostrzegają potencjał rynku najmu, zwłaszcza w kontekście zmian demograficznych i zmieniających się modeli zamieszkania. Prognozujemy dalszy wzrost wartości portfeli mieszkaniowych, szczególnie w segmencie budownictwa wielorodzinnego – podsumowuje.
