Co roku w marcu świat nieruchomości zjeżdża do Cannes na targi MIPIM, powodując frustrację tych z nas, którzy są zbyt skromni, a może po prostu niedostatecznie niezbędni, by tam jechać. Dla pismaka-amatora, jakim jestem, a którego obowiązują nieprzekraczalne terminy, często przekłada się to na niekończącą się zabawę w rozmowy telefoniczne. Typowa wymiana zdań wygląda tak: "Witam, tu Alex Hayes z magazynu Eurobuild, chciałbym przeprowadzić wywiad z prezesem zarządu państwa firmy, panem Kowalskim, na temat 800-metrowego drapacza chmur, który państwa firma planuje zrealizować w Radomiu." "Przykro mi - pada odpowiedź. - Pan prezes przebywa w Cannes." "A może - pytam - mogę porozmawiać z kierownikiem projektu, panem Nowakiem?" "Niestety, też wyjechał" - słyszę rozbawiony głos, który po chwili dodaje kusząco: "ale może porozmawia pan z panią Wiśniewską, naszą sprzątaczką?" Ech! Nie tylko mnie w tym okresie spotykają takie... hm, przyjemności