Optymizm inwestorów wraca. Budynki znów zaczynają się piąć w górę. Jak zmieni to układ sił w ścisłym centrum miast? Mladen Petrov Mania budowania wysokościowców zawładnęła deweloperami bez względu na to, w jakim mieście i kraju rozwijają swój biznes. Stolice Europy Środkowo-Wschodniej chciały mieć „swoje Manhattany” i już nawet zaczynały ewoluować w tym kierunku, choć na razie – na wizualizacjach. Serce Warszawy z wysokim budownictwem mogło się opatrzeć, przez biurowce takie jak Warszawskie Centrum Finansowe (168 m z anteną), Rondo 1
(192 m), Warsaw Trade Tower (208 m), czy nadal najwyższy budynek w Polsce – Pałac Kultury i Nauki (230,68 m). Do nich miały dołączyć kolejne wysokościowce. Inaczej w Sofii, gdzie najwyższym budynkiem pozostaje 104-metrowy hotel Rodina, który powstał w 1981 roku. Rozpędzona bułgarska gospodarka sprzyjała jednak śmiałym wizjom i przed kryzysem inwestorzy zapowiadali zmiany w panoramie