Obecnie poziomy pustostanów w stolicach naszego regionu wynoszą przeważnie od 13,4 do 18 proc. Wydawałoby się, że to dużo, zwłaszcza że wszyscy mamy w pamięci poziomy rzędu 3-5 proc. Przesadnej paniki jednak nie widać. – Maksymalny poziom pustostanów, przy którym rynek można nazwać zrównoważonym wynosi około 10 proc., a najlepiej, gdy utrzymuje się on na poziomie 5-7 proc. – uważa Jos Tromp, szef działu badań i doradztwa w CBRE na region Europy Środkowej i Wschodniej.
Warszawskie żurawie szybko nie odlecą
Na największym rynku biurowym naszego regionu – w Warszawie – poziomy te zostały przekroczone już dawno. Analitycy działający w ramach Warsaw Research Forum (WRF) wyliczyli, że na koniec drugiego kwartału poziom pustostanów wyniósł średnio 13,4 proc. To z okładem ponad pół miliona metrów kwadratowych i z grubsza tyle, ile jest obecnie w budowie. Prognozy na najbliższe dwa lata też nie napawają optymizmem. Pustostanów będzie więc