EN

Indeks nieruchomości daje zarobić

Raport giełdowy
Po dziesięciu latach od wybuchu kryzysu finansowego główny indeks warszawskiej giełdy – WIG – mozolnie atakuje historyczny szczyt. Dzieje się tak dzięki hossie na innych parkietach rynków wschodzących, która jest napędzana przez słabnącego dolara i wzrost cen surowców. Pełnia lata okazała się natomiast słabszym okresem dla kursów spółek budowlanych

Nie ulega wątpliwości, że w największych gospodarkach świata sytuacja jest więcej niż pozytywna. Potwierdzają to zarówno dane makroekonomiczne, oceny dokonywane przez banki centralne, jak i wyniki spółek, szczególnie tych za oceanem. W USA spowolnienie z początku roku okazało się chwilowe, w Chinach szczątkowe dane potwierdzają przyspieszenie, ale największe przyspieszenie dotyczy mniejszych rynków wschodzących. Wzrosty napędzają zarówno słabszy dolar, jak i rosnące ceny surowców. W efekcie giełdy w takich krajach, jak Korea, Brazylia czy Chile zachowują się lepiej niż parkiety rynków rozwiniętych. Ale i tu jest bardzo dobrze, bo w lipcu S&P500 pobił kolejny rekord, a Nasdaq wzrósł w tym miesiącu o prawie 3,5 proc. (więcej niż „wschodzące” WIG czy WIG20). Giełdom nie przeszkadzają – przynajmniej na razie – napięcia geopolityczne, które weszły w fazę niewidzianą od dekad na rynkach finansowych. Mowa tu oczywiście o ostrej wymianie zdań między Koreą Północną a USA, w której tle kryje się groźba użycia broni atomowej. Na razie jednak te napięcia przełożyły się na wyhamowanie wzrostów, ale w połowie sierpnia na rynkach nie widać oznak paniki. Analitycy spodziewają się, że mix dobrych czynników dla światowych giełd utrzyma się do końca roku. Co więcej, np. w przypadku Polski hossa na rynkach wschodzących odsuwa w cień napięcia polityczne, a tych, mimo wakacji, nie brakowało. Ustawy dotyczące sądów, zauważone także za granicą, uruchamiały wyobraźnię inwestorów, stawiając pod znakiem zapytania dalsze istnienie reguł gospodarczych opartych na niezależnym sądownictwie. W tle pozostaje kwestia rozwiązań politycznych sprawy kredytów we franku szwajcarskim czy odsuwana w czasie reforma (lub jak kto woli – likwidacja) otwartych funduszy emerytalnych. Szczególnie ta druga kwestia ma fundamentalne znaczenie, bo będzie decydować o napływie (lub nie) nowych środków na warszawską giełdę. A warto wspomnieć, że po wielu kwartałach posuchy lipiec przyniósł naprawdę duże debiuty. Szczególnie pojawienie się na parkiecie operatora komórkowego Play rozbudzało wyobraźnię niespotykaną wartością oferty publicznej (4,4 mld zł, największa oferta od 2011 roku na GPW). Po wejściu na giełdę właściciela marketów Dino (oferta o wartości 1,7 mld zł), a także finansowej spółki GetBack (0,7 mld zł) to kolejny debiut, który z pewnością pomaga nadszarpniętemu nieco wizerunkowi warszawskiej giełdy. Co do debiutów, wzmianki wymaga także transfer z rynku New Connect na główny rynek spółki Morizon, właściciela serwisów pośredniczących w obrocie nieruchomościami. Celem spółki jest stworzenie tzw. one-stop-shopu dla branży nieruchomościowej, czyli miejsca, w którym klient będzie mógł wybrać, kupić oraz zapewnić finansowanie dla upatrzonej nieruchomości. W takich oto okolicznościach indeks WIG atakuje poziomy niewidziane na GPW od blisko 10 lat. WIG20 ostatnie 6 tygodni wakacji miał nieco lepsze (wzrósł o prawie 5 proc. vs 3 proc. WIG), ale jest na poziomie 2430 pkt (w 2007 roku był na poziomie 4 tys.), choć trzeba powiedzieć, że taka wartość indeksu blue chipów jest spełnieniem najbardziej optymistycznych prognoz z początku roku 2017. Słabiej sobie radziły indeksy sektorowe, szczególnie budowlany dostał wyraźnej zadyszki po bardzo dobrym początku roku. Efekt jest taki, że siostrzany indeks WIG-Nieruchomości wyprzedził go pod względem stopy zwrotu liczonej od początku roku (24 proc. vs 14 proc. w przypadku indeksu budowlanego). Systematyczne wzrosty indeksu grupującego deweloperów notowanych na GPW mają swoje odzwierciedlenie w twardych wynikach sprzedażowych (wzrost sprzedaży mieszkań o blisko 20 proc. na rynku deweloperów w drugim kwartale 2017 roku). W przypadku większości spółek deweloperskich wzrosty kursu akcji liczone od początku roku są systematyczne, ale odbywają się w stabilnym, a nie szaleńczym tempie. Najwyższe wzrosty od początku roku (około 40-50 proc.) dotyczą spółek Lokum, Dom Development czy Atal. Przyzwoite stopy zwrotu dają także deweloperzy komercyjni – Echo i GTC. Spośród spółek budowlanych warto wyjaśnić sytuację PBG, której akcje gwałtownie potaniały. To efekt ugody zawartej z wierzycielami. Część zaległości zostało przekonwertowane na nowe akcje po bardzo niskiej cenie emisyjnej (2 grosze), w wyniku czego doszło do „zalewu” rynku nowymi i tanimi akcjami. W efekcie kurs obniżył się gwałtownie przy wysokich obrotach (odzwierciedlonych także na wykresie obrotów). Efektom trwającego sezonu publikacji wyników za pierwsze półrocze przyjrzymy się za miesiąc.

Wakacyjne wzrosty

WIG walczy o osiągnięcie szczytu sprzed 10 lat, WIG20 jest w połowie drogi, a indeks BUX przekroczył poziom z 2007 roku już o 21 proc. Tygodnie wakacyjne przyniosły jednak podobną skalę wzrostu co w Polsce (3,6 proc.). Blisko 5-proc. wzrost zanotował indeks praski PX50, przebijając poziom 1000 pkt. Ale nadal WIG20 jest wskaźnikiem, którego stopa zwrotu liczona od początku roku jest najwyższa.

Wydanie 9 (223) wrzesień 2017

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie