EN

Wiara poparta liczbami

Small talk
Wierzymy w rosnący popyt na powierzchnie magazynowe, inwestujemy intensywnie w logistykę miejską w okolicach Warszawy, ale także przyglądamy się Górnemu i Dolnemu Śląskowi – deklaruje Bartłomiej Hofman, dyrektor zarządzający, P3 Logistic Parks w Polsce.

Tomasz Cudowski: Ostatnio P3 poinformowało o nabyciu dwóch działek w Warszawie przeznaczonych pod logistykę miejską. Czy to element nowej strategii i czy będą kolejne zakupy tego typu, a jeśli tak, to w jakich lokalizacjach?

Bartłomiej Hofman, dyrektor zarządzający, P3 Logistic Parks w Polsce: Od zawsze aktywnie obserwujemy rynek i reagujemy na zmiany popytowe oraz pojawiające się trendy, jednym z nich jest rosnąca od kilku lat popularność centrów logistycznych „ostatniej mili”. Ma w tym udział także pandemia, która przyspieszyła rozwój e-commerce. Czy będą kolejne zakupy? Nie wykluczam. Przyglądamy się Górnemu i Dolnemu Śląskowi.

Jak rok 2020 zapisze się w historii firmy P3? Jakie były największe wyzwania?

Na pewno jako wymagający czas, szczególnie w początkowym okresie pandemii, gdy nikt nie wiedział, czego się spodziewać. Wiosną mieliśmy w budowie dwa projekty, na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie. Udało nam się zgodnie z planem zakończyć budowy i przekazać klientom dwa duże obiekty – magazyn centralny dla PepsiCo w Mszczonowie (ok. 60 tys. mkw.) i sortownię dla InPostu (17 tys. mkw.). W szczycie pandemii kupiliśmy też dwie warszawskie działki – jedną przy ul. Faradaya, a drugą w gminie Lesznowola, co potwierdza, że wierzymy w ten rynek. W minionym roku odnotowaliśmy większy odsetek umów krótkoterminowych – firmy szukały powierzchni buforowej, która mogłaby obsłużyć zwiększony popyt.

P3 Logistic Parks jest długoterminowym właścicielem realizowanych obiektów. Czy taka strategia sprawdza się w ciężkich czasach?

Jak najbardziej. Klienci doceniają, że budujemy obiekty, którymi będziemy potem sami zarządzać – tacy deweloperzy mają inne podejście do inwestycji. Na przykład budujemy hale o ponadstandardowej, 12-metrowej wysokości, nawet jeśli najemca tego w danym momencie od nas nie wymaga, ale może mu się to przydać za kilka lat – gdy będzie musiał pozyskać dodatkową powierzchnię, wtedy może „rosnąć w górę”. Z tego samego powodu posadzki w naszych obiektach mają ponadnormatywną nośność – planujemy rozwój naszych najemców w perspektywie wieloletniej. Owszem, ponosimy w związku z tym większe koszty, ale to się na dłuższą metę opłaci wszystkim.

Jak długo Pańskim zdaniem utrzyma się obecny boom w branży magazynowej? Czy po ustąpieniu pandemii nie grozi nam wzrost pustostanów?

Nie sądzę. Już widać, że nawyk korzystania z e-commerce się utrwala. No i nadal w Polsce mamy spore braki w powierzchniach magazynowo-logistycznych – w naszym kraju na jednego mieszkańca przypada około 0,5 mkw. takiej przestrzeni, podczas gdy w Czechach jest to około 0,85 mkw., a w Niemczech – około 1 mkw. Te dwa ostatnie kraje pod wieloma względami przypominają nasz, ale w Polsce mamy przewagę niższych kosztów pracy. By osiągnąć wynik Niemiec, obecne tempo rozwoju rynku magazynowego nad Wisłą, czyli 2 mln mkw. nowych powierzchni rocznie, musiałoby się utrzymać przez 10 lat. To całkiem niezła perspektywa.

Czy zainteresowanie inwestorów branżą magazynową ma szansę się utrzymać w kolejnych latach? Czy może zechcą wrócić do innych klas aktywów, takich jak biurowce czy centra handlowe?

Wierzę w magazyny i trwały popyt na nie. Inwestorzy lokują środki w te klasy aktywów, które są atrakcyjne nie tylko dziś, ale pozostaną takie przez kolejne lata. A wyniki III kwartału potwierdzają, że popyt na magazyny jest ze strony kapitału ogromny.

Czy w takim gorącym okresie znalazł Pan czas na odprężenie i urlop?

Jakoś się udało, chociaż trudno było wybrać się gdzieś dalej z powodu ograniczeń w lotach. Ale nic straconego – pandemia nie odebrała mi możliwości żeglowania, więc w tym roku trzykrotnie wybrałem się na Wielki Szlak Mazurskich Jezior. To wspaniałe miejsce, a żeglowanie daje duży zastrzyk pozytywnej adrenaliny i naprawdę pozwala się zrelaksować. Na co dzień uprawiam tenis, a korty na szczęście też działają.

A gdzie Pan robił zakupy świąteczne? Nie brakowało Panu atmosfery panującej w tym okresie w centrach handlowych? Tych błyszczących choinek i „Last Christmas” w głośnikach?

Szczerze mówiąc, nigdy nie byłem bywalcem centrów handlowych, więc raczej nie odczuwam dyskomfortu z tego powodu. Cieszy mnie za to, że na popularności zyskują hi-streety i małe centra osiedlowe – to zdrowe zakupy, często blisko domu. Tu jest więcej świątecznej atmosfery niż w wielkich galeriach.

Kategorie