Popularne marki odzieżowe, drogerie czy hipermarkety z elektroniką już od dawna nie są zarezerwowane dla mieszkańców największych aglomeracji. Sieci lokują swoje sklepy w coraz mniejszych miastach, a nawet miasteczkachEmil GóreckiRynki dużych miast nasycają się i najemcy muszą poszukiwać nowych kierunków ekspansji. Dlatego coraz więcej naszych klientów chce rozwijać się poza największą ósemką – mówi Katarzyna Michnikowska, starszy analityk z Działu Wycen i Doradztwa agencji Cushman & Wakefield. Dzieli jednak miasta i ich handlowy potencjał według wielkości. – Dynamiczny i niezakłócony rozwój najemców trwa w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców. Tutaj oferta jest zbliżona do warszawskiej czy krakowskiej, brakować może jedynie nielicznych produktów z najwyższej półki. Kolejna grupa to miasta od 200 tys. do 70 tys. mieszkańców, gdzie rozwój jest już trochę ograniczony. Bardzo szeroko są tu reprezentowane sklepy średniej pó