Historia lubi się powtarzać – znów konkwistadorzy nacierają na obce ziemie, tym razem przekonani o istnieniu Eldorado nad Wisłą. Zakorzenione na polskim gruncie firmy budowlane ścierają się ze światową konkurencją, która w naszym kraju dopiero debiutuje. Efekt – pikujące ceny. Czy to już kryzysowa wojna? Ewa Andrzejewska Największym nieszczęściem naszej branży będzie, paradoksalnie, szybkie nadejście koniunktury. Jeśli tylko rynek się ożywi, od razu wzrosną ceny m.in. materiałów budowlanych oraz wykonawstwa. Zobaczymy wtedy, która firma bez kłopotów będzie realizować zdobyte kontrakty oparte na mocno wyśrubowanych cenach – mówi Jan Mikołuszko, prezes zarządu spółki Unibep. Czyżby przez szefa spółki z Bielska Podlaskiego przemawiał nasz rodzimy pesymizm i chęć do narzekania?Miliardy zostały w sejfieGeneralna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad