EN

Jak w kalejdoskopie

Leasing
Rzeczywistość centrów handlowych uwarunkowana zachowaniami konsumentów zmienia się w mgnieniu oka. Rolą dobrego zarządcy jest szybka odpowiedź na wymagania rynkowe – twierdzi Rafał Pruba, szef wynajmu centrów handlowych ECE w Polsce i na Litwie

Aneta Cichla, Eurobuild CEE: Jak będzie wyglądał wynajem centrów handlowych w przyszłości?

Rafał Pruba, dyrektor działu wynajmu ECE Projektmanagement Polska: Badania rynkowe wskazują na to, że profilowanie centrów handlowych w przyszłości będzie podlegać dynamicznym zmianom. Umowy najmu będą podpisywane na krótszy okres czasu, np. trzy lata i będzie to wymóg obydwu stron – wynajmującego i najemcy. Lata temu podpisywano długoletnie umowy najmu, które gwarantowały stabilność obu stronom. Dzisiaj podpisanie umowy dziesięcioletniej może nawet nastręczać pewnych problemów w sytuacji, w której rynek zmieni się na tyle, że trzeba będzie szybko zareagować. W takim przypadku krótsza umowa daje więc większą elastyczność. Niesie jednak ze sobą również minusy – nie daje stabilności funkcjonowania biznesu. Wszystko dzieje się bardzo szybko obecnie i reszta warunków musi zostać dostosowane do tego właśnie wymogu. Przewiduję, że handel pójdzie właśnie w tę stronę. Szybkość odpowiedzi na nadchodzące zmiany będą zyskiwać na znaczeniu kosztem stabilności i przewidywalności biznesu handlowego.

Czy nowe trendy konsumenckie, nakierowane m.in. na rozrywkę i rozbudowaną gastronomię, wpłyną na kształtowanie zestawu najemców w Państwa obiektach?

Tradycyjny model centrum handlowego, czyli zazwyczaj kilkupoziomowy obiekt z dominującą rolą szeroko rozumianej branży fashion (obuwie, bielizna, odzież dziecięca) będzie się zmieniał. Udział sektora modowego sięga często nawet powyżej 50 proc. powierzchni galerii. Według mnie będzie on ograniczany na rzecz innych rozwijających się branż. W Niemczech, w jednym z naszych obiektów cały poziom centrum jest przeznaczony na gastronomię dla najemców różnych formatów. Nie wiem, czy tak się stanie na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, bo to zależy również od siły nabywczej klientów. Jednak uwzględniając, jak dobrze funkcjonują strefy gastronomiczne w naszych obiektach, to przy dobrze skomponowanej ofercie konceptów rozrywkowo-gastronomicznych, to będzie trend przyszłości.

Wynajmuje Pan centra handlowe, jest Pan blisko sieci handlowych, proszę powiedzieć, jak najemcy radzą sobie ze wdrażaniem sprzedaży wielokanałowej?

Najemcy radzą sobie dobrze. Większe i mniejsze sieci posiadają zwykle równolegle sklepy stacjonarne i sklep internetowy. W dzisiejszych czasach ta gałąź musi uzupełniać handel tradycyjny. W ECE wdrażamy projekty pilotażowe, które mają nam pomóc integrować handel online i offline. Cały czas monitorujemy zależności między obiema formami sprzedaży, gdyż ma to realny wpływ na działalność naszych obiektów.

Czy do centrów handlowych wprowadzi się nowa jakość sklepów? Mam na myśli koncept, który szykuje grupa CCC ze sklepami Eobuwie. Czy inni najemcy też pójdą tą drogą?

Zaobserwowałem ten trend po raz pierwszy właśnie przy koncepcie Eobuwie, który ma być niezwykle innowacyjny i ma połączyć wymiar internetowy z tradycyjną formą sprzedaży. To ruch godny odnotowania. To jednak trudne logistycznie i kosztowo przedsięwzięcie. Nie każdy najemca będzie mógł sobie na to pozwolić. A czy sieci handlowe pójdą w tym kierunku? Nie wiem i myślę, że trudno to przewidzieć w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości.

Czy rozkład sił na rynku wspomaga wynajem galerii handlowych czy wręcz przeciwnie?

W biznesie każdy walczy o swoje i każdy chce wynegocjować dla siebie jak najbardziej optymalne warunki. Nam udaje się te kompromisy zawierać. Nasze galerie są wynajęte. Nie oznacza to jednak, że ten proces jest łatwiejszy. Duże nasycenie powierzchnią handlową i wzrastająca siła zakupów online umacniają rynek najemcy. W Polsce udział sprzedaży internetowej wynosi około 6 proc., a w Wielkiej Brytanii – 20 proc. Te wartości jednak szybko przyrastają i wraz z ich wzrostem negocjacje nowej powierzchni będą coraz bardziej ambitniejsze.

Jak wyobraża Pan sobie konsumenta przyszłości?

Wystarczy, że ktoś dzisiaj wymyśli jakieś narzędzie internetowe, które zawładnie świadomością ludzi i to może być kolejna rewolucja po wynalezieniu Iphona czy po powstaniu mediów społecznościowych, która znacząco wpłynie na nawyki zakupowe. To, co dziś można zaobserwować to pokolenie 18,19-latków – konsumentów przyszłości – którzy są zapatrzeni w smartfony i żyją w wirtualnym świecie. My, operatorzy centrów handlowych, musimy myśleć nad tym, jak ich zainteresować również handlem tradycyjnym i ofertą centrum handlowego. Po rozmowach z najemcami wnioskuję, że nastąpi przesunięcie w stronę większej ilości rozrywki i gastronomii w centrach handlowych tak, aby stworzyć w nich miejsca do spędzania wolnego czasu.

Digital natives ponoć wracają do centrów handlowych…

Patrząc na równolatków mojego syna, nie mogę tego potwierdzić, choć może tak być. Wracają płyty winylowe, więc może internet się znudzi?

Gratuluję nowej roli w strukturach ECE. Czym będzie się Pan teraz zajmował?

Jestem szefem działu wynajmu w Polsce, przejmuję również pod opiekę nasze wileńskie centrum handlowe. Do moich nowych zadań będzie również należało reprezentowanie działu wynajmu na spotkaniach i zarządach firmy w centrali.

Czy doskwiera Państwu brak nowych marek na polskim rynku?

Pewne marki pojawiają się na rynku, inne znikają. Tak zawsze dzieje się to na rynku handlowym. Oceniam, że na polskim rynku jest obecnie 250-300 sieci handlowych, które aktywnie się rozwijają. Ten wolumen od jakiegoś czasu się nie zmienia. Wiadomo, że pojawianie się nowych graczy na rynku jest sytuacją pożądaną. W tym zakresie mamy duże zasługi. W Galerii Dominikańskiej swoje pierwsze sklepy w Polsce otworzyły takie marki, jak: New Yorker, Douglas, C&A czy Deichmann. Jesteśmy zainteresowani tym, aby nowe marki się pojawiały i z pewnością mogłoby być ich więcej. Jeśli jednak deweloper ma dobry produkt, to nie będzie miał problemu z jego wynajęciem.


Wydanie 11 (225) listopad 2017

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie