EN

O ciekawości i powątpiewaniu

Zagięta strona
Ciekawość i powątpiewanie to, moim zdaniem, siły napędowe naszego rozwoju. I to one odróżniają dobre dziennikarstwo od przeciętnego

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie niedawna sytuacja związana ze sprzedażą pewnego, dobrze znanego na rynku, centrum handlowego. Na redakcyjną skrzynkę dotarł komunikat informujący o transakcji. Był zupełnie bezbarwny – nie podano żadnych konkretów, nie ujawniono nabywcy, o wartości umowy nie wspominając. Ogólnie nic, o czym warto napisać, ale za to gratka dla dziennikarza – tyle rzeczy do sprawdzenia, tyle do odkrycia! Kontakt z przedstawicielami firm biorących udział w transakcji nie przyniósł oczekiwanego skutku – milczeli, zasłaniając się zapisami umowy, które zabraniały im ujawniania szczegółów. Droga oficjalna zawiodła, a sprawa tajemniczego zakupu ani o jotę nie posunęła się do przodu. Należało zatem uruchomić kontakty rynkowe, aby dowiedzieć się czegoś więcej. To poskutkowało kilkoma ciekawymi odkryciami plotkarsko-branżowymi, kilkoma donosami i informacjami zupełnie bez pokrycia, nad którymi nie będę się tu rozwodzić, choć dzięki nim tekst na pewno zyskałby na kolorycie. Po wykonaniu kilkudniowej pracy z pogranicza dziennikarstwa śledczego dotarłam do konkretów i rzetelnego źródła – sprawozdania finansowego jednego z uczestników transakcji. Zresztą jawnego i wymaganego przepisami prawa. Powstał tekst oparty głównie na tych informacjach i wyjaśniający nieco kulisy tej enigmatycznej sprawy. Po opublikowaniu artykułu pojawiły się głosy niezadowolenia. W telefonicznej rozmowie z przedstawicielem jednej z zaangażowanych firm dowiedziałam się, że komunikat należało opublikować bez żadnych zmian, bo na tym właśnie polega moja praca (!). Usłyszałam również, że nie powinnam interesować się sprawą i niczym, co jest z nią związane. Nie mogło mnie zadowolić to, co firmy postanowiły ujawnić? Otóż, nie mogło. To moja odpowiedź dla wszystkich zbulwersowanych. Komunikuję innym wydarzenia rynkowe bez względu na ich wydźwięk, mimo osobistych sympatii i antypatii. Media istnieją dla czytelników. A uczestnicy rynku nieruchomości to specyficzna grupa, która chce wiedzieć więcej. Piszemy właśnie dla nich. I jako profesjonaliści staramy się to robić dobrze. Stąd nasza dociekliwość i nieustępliwość w pewnych kwestiach. Ciekawość i powątpiewanie są elementami codziennej pracy dziennikarza. To one nas napędzają, każą drążyć temat. Ciekawość ludzi, pomysłów, miejsc, chęć lepszego poznania, zrozumienia i zarazem podawanie tego wszystkiego w wątpliwość – to dla mnie największe zalety pracy w Eurobuildzie. ν

Wydanie 9 (233) wrzesień 2018

Więcej w tym wydaniu arrow_forward

Kategorie